Zakłócanie ciszy nocnej

105
107202

W moim pierwszym wpisie przybliżę zagadnienie zakłócania tzw. ciszy nocnej na gruncie Kodeksu wykroczeń. Statystki prowadzone przez Policję wskazują właśnie na zakłócanie ciszy nocnej, jako główny powód nocnych interwencji funkcjonariuszy Policji czy Straży Miejskiej.

Podstawa prawna

Pojęcie „ciszy nocnej” jest nazwą używaną potocznie, próżno jej szukać w polskim ustawodawstwie. Podstawa prawna do podjęcia interwencji we wskazanej sytuacji została uregulowana jednak w Kodeksie wykroczeń.

Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń
Art. 51 § 1 Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Wskazany przepis nie penalizuje tzw. naruszenia ciszy nocnej, a jedynie zakłócenie spoczynku nocnego za pomocą krzyku, hałasu, alarmu bądź innego wybryku. Zagadnienie to rozwinięto w piśmiennictwie, z którego wynika, że przez spoczynek nocny należy rozumieć czas przeznaczony na odpoczynek nocny, który zwyczajowo przyjmuje się na godziny 22:00 do 6:00 rano. Słowo zwyczajowo w kontekście powyższego zdania ma charakter kluczowy, gdyż wbrew błędnym przekonaniom czas pomiędzy godzinami 22:00 a 6:00 nie jest unormowany w polskim systemie prawnym jako tzw. cisza nocna. Jest to prawo zwyczajowe, respektowane przez doktrynę oraz władzę sądowniczą.

Warto zaznaczyć, że pojęcie spoczynku nocnego może mieć zupełnie inne znaczenie od wskazanego wyżej np.: w miejscowym prawie zwyczajowym, zarządzeniu właściwego organu np.; wspólnoty mieszkaniowej, zarządu uzdrowiska czy osoby uprawnionej np.: dyrektora szpitala.

Przybliżenia wymaga również pojęcie wybryku, który to wybryk jest przyczyną zakłócenia spokoju, porządku publicznego, czy też spoczynku nocnego. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 grudnia 1992 roku (sygn. akt III KRN 189/92) jest to zachowanie jakiego w konkretnych okolicznościach, czasie, miejscu i otoczeniu ze względu na przyjęte normy ludzkiego współżycia nie należy się spodziewać.

Należy wskazać także co ustawodawca rozumie pod pojęciem zakłócenia. Jak wyjaśnia się w piśmiennictwie, chodzi o zachowanie wywołujące gdzieś niepokój, zamieszanie naruszające ustalony porządek, normy współżycia społecznego czy też naturalny bieg spraw, co w efekcie powoduje oburzenie, podenerwowanie lub zgorszenie.

Powodem większości zgłoszeń w sprawie naruszania ciszy nocnej są oczywiście imprezy, ale wypełnienie znamion w/w czynu może nastąpić także w zupełnie błahych sytuacjach życia codziennego jak np.; głośne oglądanie telewizji, słuchanie muzyki czy przeciągnięcie prac remontowych do późnych godzin nocnych. Nieistotne jest czy osoba pokrzywdzona śpi czy też nie, formę wypoczynku każdy indywidualnie dostosowuje do swoich potrzeb, istotne jest więc samo naruszenie prawa do odpoczynku.

Interwencja organów

Zgłoszenie naruszenia tzw. ciszy nocnej obliguje Policję oraz Straż Miejską do podjęcia interwencji. Reakcja przybyłych na miejsce funkcjonariuszy zależy jednak od sytuacji, którą zastaną na miejscu. Częstokroć jeśli naruszenie zdarza się po raz pierwszy, funkcjonariusze poprzestają na pouczeniu oraz prośbie o zachowanie zgodne z przyjętymi normami. Powtarzające się wykroczenie, często połączone z agresją bądź awanturą może skutkować ukaraniem w postaci mandatu, bądź skierowaniem wniosku do sądu o ukaranie (także w przypadku odmowy przyjęcia mandatu). Skierowanie wniosku do sądu i ewentualne skazanie zakończy się karą grzywny, ograniczenia wolności bądź nawet aresztu, niestety zostaniemy także obciążeni kosztami postępowania przed sądem. Praktyka wskazuje, że kara zasądzona wyrokiem równa się kwocie nieprzyjętego mandatu, powiększonej o koszty postępowania, oczywiście nie jest to jednak reguła. W sytuacji niewątpliwego zakłócenia spoczynku nocnego najrozsądniej jest przyjąć mandat, gdyż z reguły nie jest wysoki, a ewentualne koszty postępowania mogą być wyższe od samej grzywny.

W następnym wpisie przybliżę uprawnienia organów podejmujących interwencję w naszym mieszkaniu z powodu popełnienia wykroczenia z art. 51 k.w. oraz opiszę uprawnienia, które przysługują obwinionemu, gdy Policja puka do jego drzwi.

Źródło obrazu: Wikipedia. Autor: Lionelleo (Lionel Leo).

105 KOMENTARZE

  1. To jest skandal !! Odmowa policji interwencji tłumaczonym obecnością w budynku domofonu i obawą przed skargami „przypadkowo” obudzonych mieszkańców jest dla mnie niejasna. Jeśli ewidentnie policja po przybyciu stwierdza łamanie art 51 $1 stojąc na straży prawa powinni podjąć interwencję !!! Sprawa nadaje się do przełożonego. Miałem identyczną sytuację i podobny rezultat. Dyspozytor stwierdził że tylko mnie obudzono więc skoro nikt się inny nie skarżył to nie warto budzić „przypadkowego” mieszkańca danego budynku by wpuścił patrol policji realizujący interwencję. Ciekawe jakbym widział kłótnie i zgłosił że widziałem jak facet okłada kobietę to czy też patrol zrezygnowałby z interwencji ze względu na „domofon”. Ludzie , jesli domofon może powstrzymać stróżów prawa to ja czegoś tu nie rozumiem ! Skandal!

    • a przedstawiłeś się????masz taki obowiązek jeżeli chcesz aby sprawca został ukarany.Co myslisz ,że Ty zadzwonisz ,nie otworzysz domofonu a policja ma stukać do innych bo Ty nie mozesz spać???jak wzywasz to współpracuj.Wtedy inni sasiedzi będą pisać skargi na policje,że ich budzi w nocy bo jakis delikwent dzwoni.

  2. Absurd. Policja jest bezsilna jeżeli nie poświadczysz, że Tobie zakłócanie ciszy nocnej przeszkadza. Jeżeli osoba odmówi przyjęcia madatu sprawa jest kierowana do sądu i masz wstawić się na świadka. Co to jest za absurd? Jest się w tym momencie po stronie łamiącego prawo. Przecież policjanci przychodzą parami i mogą świdczyć, że cisza nocna jest zakłócona i koniec.

    • Jest dokładnie tak jak pisze Ola.
      U mnie policja powiedziala, ze faktycznie slychac muzyke i czy ja chce zeby go ukarac mandatem. Gdy sasiad nie przyjmie mandatu to ja staje sie oskarzycielem w sprawie. Nonsens!

      • Dlaczego nonsens? Przecież chyba w tym celu wzywasz policję, bo ci za głośno. Skoro na kogoś się skarżysz, to miej odwagę w razie czego stanąć w sądzie i tam to powtórzyć, że ci przeszkadzał odpoczywać. A jak to dla Ciebie nonsens, to po kiego wzywasz policję?

        • Skoro ktoś mi uprzykrza życie i nie pozwala wypocząć po pracy, a policja otrzymała moje dane i sama była świadkiem hucznej imprezy to w jakim celu mam być jeszcze ciągana po sądach? Bo sąsiad nie chce przyjąć mandatu? I tylko dlatego wymaga się ode mnie po raz kolejny podawania swoich danych i w ogóle spotkania z sąsiadem w sądzie? A najgorsze jest to, że ustawa o ochronie danych osobowych nie działa i sąsiad wie kto wezwał policję.

          • Skoro donosisz na obywatela i zadasz ukarania go np. finansowo, powinnas brac odpowiedzialnosc za to zgloszenie. Ustawa przewiduje, ze zabronione jest zaklocanie spoczynku nocnego. Czepiasz sie policjantow, ale oni sa w tym czasie na sluzbie i nie odpoczywaja, wiec ich spoczynek nie jest zaklocony. Zaklocenie tez jest sprawa dosyc obiektywna, bo jednemu niezbyt glosno grajacy telewizor kompletnie nie bedzie przeszkadzal nawet w spaniu, podczas gdy np. innej osobie juz tak. Tam sie troszczysz o swoje dane i boisz sasiada, to po co zglaszac? Jak ktos nie ma odwagi zapukac do drzwi obok i grzecznie poprosic o uciszenie sie w nocy, to nie niech w pierwszej kolejnosci nie wydzwania na policje i nie zawraca gitary.

    • Dokładnie, jak mają wlepić mandat np. za niewłaściwe parkowanie, nie potrzebują świadków, ale w przypadku ciszy nocnej -tak. To prawo powinno dawno już być zmienione. Nieważne, kto wzywa, przychodzą policjanci, słyszą że jest głośno – WLEPIAJĄ MANDAT I TO SPORY. W przypadku odmowy – sprawa jest kierowana do sądu.

      • Zgadzam się w pełni. To oni powinni/ tak było kiedyś / stwierdzić, że jest zakłócenie spokoju i sami egzekwować. Niestety jakiś walnięty łeb uchwalił coś takiego, że osoba zgłaszająca staje jako świadek i… W zamian za to może mieć wybite szyby w oknach, samochodzie etc.

  3. Absurd. Policja jest bezsilna jeżeli nie poświadczysz, że Tobie zakłócanie ciszy nocnej przeszkadza. Jeżeli osoba odmówi przyjęcia mandatu sprawa jest kierowana do sądu i masz wstawić się na świadka. Jest się w tym momencie po stronie łamiącego prawo. Przecież policjanci przychodzą parami i mogą świadczyć, że cisza nocna jest zakłócona i koniec.

  4. To co się dzieje w nocy od dwóch lat na ul. Widok w Warszawie to skandal. Lokal otwarto do ostatniego klienta czyli od 16 do ok. 4. Pijaństwo, wrzaski, śmiechy, zero reakcji Policji pomimo licznych zgłoszeń. Właściciel dostał pozwolenie na otwarcie lokalu w takich godzinach, na sprzedaż alkoholi, na taras zajmujący część jezdni, co przy wąskiej ulicy jest dodatkowym utrudnieniem dla pojazdów. Nikogo z wydających to absurdalne pozwolenie w Urzędzie Miasta nie obchodzą stali mieszkańcy tej ulicy a w 90% są to ludzie w podeszłym wieku 80 -90 lat. Pan, który zwrócił uwagę osobom „bawiącym się” ok 1 w nocy usłyszał – „dziadku, pora umierać a nie zawracać nam młodym d..ę”. Czy tym starym ludziom nie należy się już odrobina spokoju w nocy?

    • Mieszkam z mężem przy ul.Widok w Warszawie. Odkąd działa Bar Ramona skończył się nasz spokój. Bezsenne noce, stargane nerwy, niemożność funkcjonowania w dzień – jestem osobą czynną zawodowo. Próbujemy z mężem coś działać w tej sprawie, ale bez skutecznie. Poradzono nam, iż najlepszym wyjściem jest wyprowadzić się. Jesteśmy na skraju załamania nerwowego. Co robić?

  5. Mam pytanie do autora.
    U moich sąsiadów mieszkających nade mną, dziecko gra w piłkę (czasem z dorosłymi), biega udając konia (paszczą również : ) ), skacze, tłucze w podłogę itp., a dzieje się to w dzień i zdarza się to nawet do godziny 23 i dłużej. Wielokrotnie zwracałem im już uwagę i jak grochem o ścianę, a młoda mama mówi, że „przecież nie przywiążę dziecka” i zajmuje się dalej sobą, zamiast dzieckiem. Przez to dudnienie w betonowym bloku dostaję rozstroju nerwowego i szału (jak do nich idę, to już szał). Jeśli policja przyjedzie i już będzie spokój, to co wtedy ? Co robić, żeby skutecznie wyegzekwować ciszę ?
    PS.
    Do ich imprez trochę przywykłem i nie zwracam im uwagi.

    • U mnie za to sąsiadka prowadzi w nocy głośne rozmowy telefoniczne, śmieje się, płacze głośno, krzyczy od godziny około 22:00 do 1:00-2:00. A ja musze o 6:00 wstać na uczelnię, potem 3 razy w tygodniu iść do pracy, wracam koło 20:00 i chcę odpocząć, wyspać się, ale nie mogę, bo ona dzień w dzień rozmawia. Kiedyś jej zwróciłam uwagę to powiedziała, ,,bym się przyzwyczaiła, bo ona nie ma zamiaru się dostosowywać”. No sorry… Mieszkasz w bloku to uszanuj spokój mieszkańców. Do niej nic nie dociera. Na policję nie chcę dzwonić, bo nie chcę mieć konfliktów z sąsiadami, ale ona mnie już chyba do tego zmusi, bo jest strasznie uciążliwa i wiem, że nie tylko mi przeszkadza.

      • Zadzwoń na policję bo Twoja sąsiadka czuje się bezkarna. Zakłócanie ciszy nocnej wszystkich dotyczy. W bloku wszystko słychać!! Mam uciążliwych sąsiadów mieszkających od 2 lat nade mną. „Słoiki” wprowadziły się do bloku nie wiedząc co to jest cisza nocna. Głośne rozmowy po 22 i do tego muzyka i śmiechy. Musiałam interweniować wzywając policję. Jeśli to nie pomoże sprawę przejmie sąd. Jak ktoś nie umie żyć wśród społeczności w blokowisku to powinien wynosić się na wieś i mieć własną chatę. Zresztą po takich interwencjach powinno się ludziom odbierać mieszkania i wtedy był by spokój. Anaa zadzwoń po policje i ucisz babusa!!!

        • Tak w końcu zrobię. Ostatnio zrobiła głośną imprezę w sobotę… Jacyś jej znajomi śmiali się, głośno rozmawiali do 3 w nocy. Ale to olałam, ponieważ pomyślałam, że ok, weekend… I tak następnego dnia nie idę do pracy ani szkoły. Jednak następnego dnia o 8 rano nastawiłam głośno muzykę, niech zobaczy jak to fajnie… Z kolei następnego dnia znowu głośno rozmawiała, płakała, wrecz darła się do telefonu, wiszczała jakby ją ze skóry obdzierali.. Była godzina około północy, więc najpierw po dobroci poszłam i zapukałam do jej drzwi z prośbą, by się uciszyła, bo jest noc i nikt nie musi słuchać jej wisków i przeklinania po nocach. Kobieta nie otwierała mi drzwi… Zaczęłam stukać w kaloryfer tak długo aż się uciszy… Ona za to zaczęła stukać mi w ścianę… No ale za chwilę się uciszyła. Obiecałam sobie, że następnym razem dzwonię na policję. Może jak zapłaci mandat to w koncu to ją nauczy zasad życia w bloku. Sorry, ale jakby ktoś mi tak zwracal uwagę to jednak bym się zamknęła lub też starała się rozmawiać przez telefon we wcześniejszych godzinach, by nikomu nie zakłócać snu. Powiedz mi, a u Ciebie Twoi sąsiedzi dostali mandat? W ogóle jak policja odniosła się do tego zgłoszenia ? Nigdy nie zgłaszałam czegoś takiego, ale wiem, że policja potrafi zwyczajnie to olać.

          • Z nią to jest jeszcze tak , że kobieta chyba wynajmuje to mieszkanie od swojej ciotki. Bo często słychać jak mówi do telefonu coś w stylu ,,Ciociu naprawdę dobrze mi się mieszka”.. A więc podejrzewam, że żadnej umowy na to mieszkanie pewnie nie ma, skoro po znajomości. Ciotka zapewne też nie odprowadza podatku do urzędu skarbowego od wynajmu, co ile kobieta płaci jej za wynajem.

          • Zgłaszaj do skutku. Wiem, że człowiek liczy na to, że po pewnym czasie uciążliwy sąsiad uspokoi się, nie zawsze tak jest wiem z własnego doświadczenia. Mieszkałam na ul. żytniej wzywałam policję do skutku, koszkowało mnie to wiele ale się zawzięłam i pomogło. Facet sprzedał mieszkanie. Teraz mieszkam w innym miejscu i mam podobny problem ale się nie zniechęcam chociaż po mojej interwencji sąsiad kazał mi wyciszyć mieszkanie. Wzywałam policję i wzywać będę aż się uspokoi jak będzie trzeba pójdę do sądu. Takie aroganckie typy trzeba uczyć kultury. O ewentualnych konsekwencjach naruszania ciszy nocnej jak i spokoju publicznego mówi kodeks wykroczeń w art. 51. Stanowi on że: kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
            Oznacza to, że zakłócanie spokoju nie musi mieć tylko i wyłącznie charakteru zakłócania ciszy nocnej w porze nocnej. Może to być również działanie, którego sprawca podejmuje się poza wyznaczonymi godzinami ciszy nocną.
            Pozdrawiam

          • Wczoraj znowu prowadziła głośne rozmowy do późnych godzin nocnych… Nie wytrzymałam i wsadziłam jej kartkę w drzwi, że cisza nocna obowiązuje. Ona tą kartkę przykleiła na drzwi klatki schodowej i jeszcze napisała, że ,,Pani spod nr X (czyli ja) nie umie się zachować, bo sama nie przestrzega zasad ciszy nocnej”.. Pytam CO JA TAKIEGO ROBIĘ? Nawet telewizora głośno nie nastawiam po 22, muzyki nie puszczam, a zwykle koło 23 kładę się spać, bo muszę rano wstawać. Pukałam do jej drzwi to wyjaśnić. Nie otwierała. Mój właściciel mieszkania wie o wszystkim już od pewnego czasu. W razie czego powiedział, że zgłosi to do spółdzielni. Tak tej sprawy nie zostawię. Musiałam wyjechać na weekend, ale w niedzielę wracam i będę z nią rozmawiać. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia sprawa trafia w odpowiednie miejsce.

          • No właśnie tak to w bloku wygląda; jeden wali w barierkę, bo może się poślizgnął na terakocie, a ktoś inny w ścianę, że co to się w ogóle dzieje.
            Reaguje osoba niezorientowana w okolicznościach, i tłumacz te duchy.

        • Święta racja. Coraz częściej się zastanawiam, jak wymóc zmiany w przepisach, by za zakłócanie ciszy nocnej były naprawdę poważne kary.

      • Kup trąbkę albo skrzypce i ucz się grać. Oczywiście wieczorami. Możesz też uczyć się używania wiertartki udarowej – dostałaś w prezencie i lubisz sobie poborować. Możesz zaprosić znajomych z wiertarkami – będziecie borować.

    • Trudno doradzić tu coś poza składaniem zawiadomień na policję- najlepiej w formie pisemnej i wraz z dowodami np. nagranie z pomiarem decybeli.

      • Dziękuję za odpowiedź. Policja była dwa razy i zawsze tłumaczenie, że to dziecko się przebiegnie i nam to przeszkadza, tylko że to nie jest niewinne przebiegnięcie się dziecka, a bieg z przeszkodami nielekkiego już dziecka. Kiedy już prawie zasypiasz, a tu łomot nagle z góry dobiega, to stajesz na równe nogi. Właśnie wczoraj myślałem o nagrywaniu, bo na „słowo” to ciężko dochodzić swoich racji. Na moje pismo interweniował prezes wspólnoty i czekam na efekty (tzn. efekty były – nasilenie złośliwego stukania, pukania itp.). Oczywiście było tłumaczenie, że to tylko dziecko biega, a my czepiamy się dziecka. Czyli co ? Wg nich może tarabanić całą noc i wszystko jest OK ?

        • Policja powinna wystawić mandat uciążliwym sąsiadom. Co za rodzice pozwalający dziecku biegać po 22 00 Beztresowe wychowanie dzisiejszych dzieci. Ja będąc dzieckiem w dzień nie mogłam biegać po pokoju bo sąsiadka już warczała. Jak nie przyjmą sąsiedzi mandatu przez policję to powinna policja zgłosić sprawę w sądzie.

    • No właśnie; „do imprez przywykłem”, i spoko… sam bym się zabawił,
      a jak dziecko sobie poszaleje po dobranocce, to problem?
      W bloku, to „dudnią” różne rzeczy;
      np. ściany pracują, „beczki przetaczają się po dachu” nocą,
      stare drzwi skrzypią przed wymianą… itd
      A przy zapaleniu ucha… ohoho!… to wszystko wali się na głowę po prostu :I

    • Po 1. skąd pewność że dziecko gra w piłkę? Widział to Pan?WĄTPIĘ. Po 2. Ile dzieci Pan ma? Matka zajmuje się sobą…no jasne bo mając dzieci naprawdę nie ma nic do roboty…z wyjątkiem ciągłego prania, gotowania, edukacji dzieci, mycia podłogi, mycia naczyń itp.

  6. Niestety ale kwestia zakłócania ciszy nocnej jest dosyć problematyczna. Skuteczne interwencja w dużej mierze zależy od postawy funkcjonariuszy. Mogą upominać w nieskończoność bez skutku lub już przy drugiej interwencji skierować sprawę do sądu.
    W najgorszej sytuacji są oczywiście sąsiedzi. Wystarczy kilka nieprzespanych nocy żeby być w naprawdę kiepskiej formie psychicznej, natomiast rozwiązywanie problemów z uciążliwymi lokatorami bloku może trwać miesiącami.

    • Zgadzam się; jeśli funkcjonariusze są na „nie”, to sprawa jest od początku przegrana. Mogą przyjechać i powiedzieć, że nic nie słyszą, bo np. w danym momencie jest cicho i nie będą stać i czekać, aż znowu będzie hałas; znam sytuacje, że ktoś wzywał policję do tego samego problemu parę razy w ciągu jednej nocy, po pewnym czasie sąsiedzi przestawali otwierać drzwi i wpuszczać policjantów, Ci nie mogli nic na to poradzić i przy następnym telefonie na 997 w ogóle już nie przyjmowano zgłoszenia; lub inna sytuacja: sąsiad przeszkadza, przyjeżdża policja, sąsiad nie przyjmuje mandatu, sprawa jest kierowana do sądu, a policjanci zeznają, że to było tak dawno temu i nie pamiętają o co już chodziło i czy faktycznie było zakłócanie ciszy lub zwyczajnie kłamią na niekorzyść osoby, która wzywała policję, żeby nie było podstaw do sprawy i wszystko szybciej się skończyło.

  7. Jak sobie z tym poradzić? Nad głową mam słoiki, młode 2 wynajmują- kolejne 4 na doczepkę. Walenie, Trzaskanie drzwiami, tupanie, rzucanie meblami..dzisiaj cały dzień. Od czterech dni między 22 a 3 w nocy..były już z nimi kłopoty. Parę razy przyjeżdżała policja, ale 2 dziewczynki wychodzą w pizamkach i mówią to nie my..mieszkanie jest dokładnie nade mną więc słyszę tylko ja. Nikt nie chce się mieszać . poradzcie co robić ? Już nie wytrzymuje nerwowo. Mieszkam tu od 30 lat, staram się być tolerancyjna, ale na litość boską żeby nie mieć h spokoju..usłyszałam od nich płacimy to będziemy robić co chcemy, oczywiście nie przy policji ale na moja prośbę o włączonej pralcę o 3 w nocy..

    • U mnie sąsiadka za ścianą to samo. Głośne rozmowy telefoniczne od około 22 do 2-3:00 w nocy. Raz jej zwróciłam uwagę to powiedziała , że ,,muszę się przyzwyczaić”.. Kilkakrotnie już pukałam do jej drzwi, ale nie otwiera. Też jestem „słoikiem”, tylko takim wychowanym w bloku od małego i wiem, że cisza nocna obowiązuje i mieszkając w bloku, chcesz czy nie, ale musisz się dostosować do pewnych zasad. Jak coś się nie podoba to wyprowadź się do domu, tam będziesz móc robić, co dusza zapragnie. Niektórzy myślą, że ściany są tak grube, że nic nie słychać.. Jak bardzo się mylą.

      • Nie chodzi mi o obrażanie osób przyjezdzajacych, ale postawę skoro wyrwalem się że wsi to mogę wszystko. Nienawidze takiej postwy.. A może ten kto nie umie żyć we wspólnocie powinien wyprowadzić się do lasu ? Przyznam, że jestem wykończona . spać nie można do 4 a od 8 znowu wrzaski i tluczenie..

        • Skoro to jest wynajmowane mieszkanie możesz skontaktować się z właścicielem i opisać sytuację. Ewentualnie dzwoń na policję do skutku.

          • Nie Ty kontaktuj się z właścicielem, tylko wezwij policję, jeśli przyjadą i stwierdzą, że osoba przebywająca w mieszkaniu nie jest tam zameldowana, będzie ona zmuszona skontaktować funkcjonariuszy z właścicielami mieszkania. I to oni dostaną mandat, bo to ich własność i odpowiedzialność za lokatorów i ich wybryki. Znam ten ból, wzywać, nie wzywać, udawać że mi nie przeszkadza, jeszcze jedną noc wytrzymam i wtedy wezwę policję, itd. Ja osobiście zawiodłam się na stróżach naszego prawa, i na straży miejskiej i na policji, nie ma na kogo liczyć i nie ma u kogo szukać pomocy. Umiesz liczyć, licz na siebie. Tylko nie miej do nikogo pretensji, jeśli za Twoje walenie w kaloryfer dostaniesz mandat, bo tamta osoba wezwie policję na Ciebie. Czyjeś łamanie prawa nie upoważnia Cię do takiego samego zachowania. Niestety.

          • Kamienowanie komentarza z 12.01.
            Ja napisałem swój problem po niżej 16.01.
            Zgłosiłem to do spółdzielni.
            Jak wyglada prawo jeżeli ja bym poszedł do nich zapukał i wrzuciła tam jakiś gaz pieprzowy? Jakie mógłbym ponieść konsekwencje, a jakie oni?

      • A ja wychowałam się w domu…
        Pytanie:
        dlaczego obudziła się w nocy ta osoba, którą teraz kolejna osoba uważa za dokuczliwą?
        Dlaczego nie śpi?

    • Jeśli prośby nie skutkują to pismo do spółdzielni – powołać się na regulamin (pralki na pewno nie można włączać o 3 w nocy), pismo do właściciela mieszkania i za każdym razem kiedy jest głośno dzwonić na policję. To, że płacą i będą robić co chcą jest argumentem dzieciaków spuszczonych ze zbyt krótkiej smyczy. Nie mogą robić co chcą. Przede wszystkim nie mogą ci przeszkadzać w wypoczynku. A jeżeli przeszkodzą, to trzeba się bronić bez skrupułów.

      • Właśnie mam przygotowane pismo do Spółdzielni gdyż moje prośby które co jakiś czas wystosowuję do właściciela mieszkania nie skutkują (sytuacja taka jest od sierpnia 2015). W mieszkaniu nade mną mieszka córka właściciela (duży pokój), a jakiś tam jej kolega, który ma po znajomości wynajmuje mieszka w małym pokoju czyli nad moją sypialnią. Generlanie młodzież lubi prowadzić nocy tryb zycia – pralka o 23.30, ryczący tv po 23 no i to tłuczenie się po pokoju – głównie tego gnoja! i to nie jest kwestia „rozłożyłem łózko, wysikałem się i poszedłem spac” tylko to trwa często po 2-3 godziny….coś spada co jakiś czas, przewraca się, a wiadomo jak to się niesie w nocy…
        Kiedyś jak była impreza wzywałam policję to raz ich nie wpuścili bo rzekomo dzwonka nie słyszeli a potem to policjantom się nie chciało czekać aż im ktoś otworzy tylko mi jeszcze funkcjonariusz zasugerował żeby sama poszła na komendę o zgłosiła to do naczelnika! No kurde nie po to podatki płacę żeby się takim smerfom stać pod drzwiami nie chciało.
        Dzwoniłam też do tego gościa – właściciela i teraz żałuję że tyle czasu byłam grzeczna i prosiłam żeby cos z tym zrobił…wiecie na zasadzie „żyjmy w zgodzie z sąsiadami i po co od razu się awanturować”. Ale cierpliwość straciłam!! co 2 noc gnój mieszkający wyżej albo nie pozwala mi zasnąc albo mnie budzi – kiedyś to jeszcze to olewałam bo była inna sytuacja a teraz jestem w ciąży którą źle znoszę – m.in mam od samego początku kłpoty ze snem – wiem że niektórzy zaraz powiedzą ciąża to nie choroba i takie tam ale wierzcie mi to jest takie uczucie jakbyście się np mocnej kawy na noc opili i całe ciało aż chodzi….i nijak nie można zasnąć. Oczywście już próbowałam sposobu – słuchawki z muzyką (całą noc się nie da), czytałam książkę do znudzenia…..ale chyba nie o to chodzi żebym to ja szukała sobie sposobów na poradzenie z problemem gdy ktoś po prostu ma w d*** regulamin spółdzielni. Raz też rozmawiałam z córką właściciela o 2 w nocy kiedy wkurzona poszłam tam w piżamie bo od godziny były głośne śmichy (rzekomo się uczyli do sesji) to zamiast słowa przepraszam….czegokolowiek to było „uczymy się” w domyślę „czego się kobieto czepiasz” i w ogóle nie trafiało do tego jej zakutego łba że jest 2 w nocy i że kogoś tym „uczeniem się” obudzili – takie zero szacunku….
        teraz taktykę następującą zadtosuję – przy ponownym „uczeniu się” będzie wezwana policja, pismo do Spółdzielni też już „się pisze”

        • Idź z tym do spółdzielni. Jak wiocha nie umie się zachować w bloku to niech do domu się wyprowadzą, tam będą mogli imprezować i drzeć się do upadłego.

          • Ja też jestem studentką i wynajmuję mieszkanie. Z tym, że od małego mieszkam w bloku i znam zasady. 3 lata mieszkałam w jednym mieszkaniu, nie miałam żadnych problemów z sąsiadami ani oni z nami ( przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo). Jak robiłyśmy imprezę z koleżanką to zawsze w weekend a nie w środku tygodnia i uprzedzałyśmy sąsiadów i nikt nigdy nic nie zgłaszał. Po 22 starałyśmy się nie rozmawiać głośno czy też nie puszczać głośno muzyki, bo wiadomo… w bloku ściany są cienkie. Ale cóż… są ludzie i ludziska…

          • Wczoraj przeprowadziłam ostateczną rozmowę z właścicielem mieszkania w zupełnie innym tonie niż dotychczas to wyglądało….bo ile się można prosić?!! Skoro regularnie co jakiś czas dzwonię z tym samym problemem to chyba znaczy że taki problem naprawdę istnieje!
            A „najlepsze” jest to że faceta głównym argumentem obronnym jest hasło „tam nie ma ani telewizora ani radia więc o co Pani chodzi?” Albo na moje hasło ‚policja’ wyśmiał mnie i powiedział że mogę sobie wzywać a oni i tak nic nie zrobią bo przecież „tam nie ma głośnej muzyki”. No żesz w mordę jeża – co to za argument!! Owszem nie ma muzyki ale to że lokatorzy wiodą nocny tryb życia który w niczym się nie różni od dziennego to już nie jest ważne?? Owszem jest to zakłóca to ciszę nocną! A jak mu powiedziałam że jak ileś lat mieszkali nade mną ludzie z małym dzieckiem to nie generowało to takiego hałasu jak teraz to się uczepił tego argumentu że na pewno coś ściemniam bo „jak małe dziecko to MUSIAŁO przecież być głośno”. Owszem zdarzało się ale nigdy nie powodowało to bezsennych nocy i budzenia mnie. Oczywiście dziecko wtedy w dzień tam sobie biegało, bawiło się klockami co bywało czasem irytujące ale nie przypominam sobie żeby mnie kiedyś obudziło w nocy.
            Aha, oprócz przygotowania pisma do Spółdzielni zakupiłam stopery 😉

    • dlaczego jesteś aż tak ograniczony umysłowo? przeczytaj na głos, to co napisałeś i przemyśl sprawę, nie tylko w kontekście zakłócania ciszy, ale też i innych paragrafów, które mogą ciebie dotyczyć.

  8. Ja mam podobny problem w Rzeszowie na ul.Podwislocze 24. W 2014 jesienią wprowadzili sie nowi studenci i zakłócali ciszę nocna wiec zadzwoniłem po policję nie podjąć swoich danych zanim przyjechali ci już wyszli policjanci sie ich co zapytali,a ci sie rozeszli ale potem był spokój aż do września 2015 wtedy to zadzwoniłem po raz 2 nie podając swoich danych dopiero wtedy zapoznali do drzwi, pouczyli i na tym sie skończyło. Po raz 3 zadzwoniłem gdzieś w listopadzie nie podając swoich danych powiedziałem ze jak przyjadą to ja ich wpuszczę. Czekałem pol godziny i nikt nie przyjechał. Po raz 4 zadzwonił mój szwagier w noc sylwestrowa bo libacja zaczęła sie po 23, a zakończyło koło 18 1.01 była to zwierzęca impreza rąbanie drzwiami ile wejdzie wiec po 1 zadzwonił na policję podał swoje dane ci przyjechali zapukali do mieszkania chcieli wystawić mandat a oni ich uprościli, trochę sie sciszyli ale do 18 jeszcze sie tłukli.
    14.01 po oglądaniu tv położyłem sie spać po 23. 15.01 o godzinie 3:00 obudziła mnie muzyka, myślałem ze zachwiałem sie ucisza, ale o 4:30 nie wytrzymałem i zadzwoniłem podałem swoje imię i nazwisko bo orędzie sie nie pytał. Przyjechali o 4:35 postali z 5 minut nawet chyba do klatki nie weszli bo wogulo nie było słychać żeby pukali i sie światło świeciło na korytarzu. Wszystko widziałem z kuchni przez firankę a ze mam problem ze wzrokiem nie jestem pewny czy weszli.
    Rano poszedłem do spółdzielni zgłosiłem to ale nie wiem czy coś załatwili bo wczoraj i dziś wdzięk głośno grają ale w nocy jest spokój, a Jam w domu 2-letnia siostrzenice, która chce w nocy spać. Ja rano chodzę na uczelnie mam już egzaminy i chce sie wyspać.
    W spółdzielni powiedzieli ze policja nic złym nie robi i takie akcje większości sie tak kończą jak w moim przypadku.
    Po opisaniu mojego problemu chciałbym sie zapytać czy jak akcje porcji tak sie bedą powtarzać to jeżeli miałbym nagranie to moge jakoś zaskarżyć policję, ze nic z tym nie robić i jak uspokoić sąsiada. Nie chce chodzić po sadach.

    • Szłam w wieczór sylwestrowy – tak wypadło – do sklepu… po kartę do telefonu, to mi te fajerwerki wylatujące z balkonów nad głową rozkwitały… A kto by tam wydzwaniał w noc sylwestrową?
      Przeważnie wtedy fotografuję rozkwitające w pobliżu / na niebie kwiaty, i piję tę lampkę szampana… jak każdy.
      Najlepiej jest poradzić sobie również w dni popularnych imienin, imprez, albo gdy ktoś osiemnastkę świętuje, podczas gdy rodzice wyszli do kina.

  9. Wczoraj po raz kolejny wynajmujący sąsiednie mieszkanie urządzili imprezę, którą było słychać już wchodząc do bloku przez otwarte okna. Tłuczenie, wrzaski i wszystko standardowo w sytuacji jak bawi się chołota. Policja przyjeżdżała kilka razy, sąsiednia klatka więc nie zawsze mogli wejść, parę razy się udało i w zasadzie kończyło się na niczym. Albo gdy dzwonili robiło się cicho na chwilę i za chwilę od nowa. Warto w takim wypadku wpuścić ich do swojego mieszkania i zanim spróbują wejść obok pokazać jak sytuacja wygląda, zanim się uspokoją. Jak nie ma imprez standardowo po 22, 23 zaczyna się tłuczenie, stukanie, szczególnie denerwujące gdy się próbuje zasnąć.
    Właścicielka mieszkająca obok udaje, że nie wie o co chodzi rozmowa jak ze ślepym o kolorach, ostatnio stwierdziła że nie ma jeszcze 22. W związku z tym mam pytanie, czy tak jak są przepisy np. w spółdzielniach o nieprowadzeniu szczególnie uciążliwych prac dajmy na to po 20, nie można pod to podciągnąć imprezy nawet przed 22 kiedy słychać ją w całym mieszkaniu w sposób, którego nie da się zagłuszyć. Dlaczego ja w imię czyjegoś widzimisię mam znosić wrzaski i hałasy cały wieczór bo jaśnie państwo chcą się zabawić, zrobić na złość itp.

    • Błąd, że nie podajesz własnych danych. Policja musi mieć te dane, bo inaczej nie będzie nawet zmotywowana zrobić notatki służbowej po interwencji. Policjant spytał mnie, czy jeśli sąsiad nie przyjmie mandatu, to czy będę świadkiem w sądzie. Oczywista, że tak. Tak postawa zgłaszającego, pokazuje policji, że hałas przeszkadza i zgłaszający jest zdeterminowany. Wzywałam 3 razy policję około 3 w nocy podając własne dane i mówiąc, żeby zadzwonili domofonem do mnie, to ich wpuszczę. Za każdym razem rozmawiałam z nimi, tłumacząc dokładnie problem, jeszcze przed interwencja u sąsiadów. Zdecydowanie pomogło, choć jeszcze rozmowy już okrojonego towarzystwa słyszałam. Kropka nad I było zawiadomienie spółdzielni i dokładne wyłuszczenie sprawy z podkreśleniem, że płacę czynsz regularnie i chyba mam prawo do nocnego wypoczynku.

  10. Czy zgłaszać na Policje miłosne „nocne harce sąsiadów’. od dwóch lat mam problem. nade mną w bloku wprowadziła się parka która bardzo mocno się kocha. w ciągu dnia jestem w pracy więc mi to nie przeszkadza. w nocy pomiedzy 23 a 2 hałas jest nie do wytrzymania. krzyki głównie żeńskie , stukanie łózka o podłogę, nie pomogły kartki z prośbą o spokój i nocne uciszanie dzwonieniem do domofonu. Proszę o radę. co w takiej sytuacji można zrobić

  11. Masakra jak się to czyta, dobrze że mam normalnych sąsiadów. Gdybym miał takich społeczniaków jak was, że dzwonilibyście na psy kiedy uprawiam seks albo rozmawiam przez telefon, to musielibyście się raczej niestety wyprowadzić. Od dziś kłaniam się niżej moim sąsiadom i pozdrawiam „normalnych ludzi”. Zdrowy młody i piękny 30 latek.

    • Pożyj z takimi za ścianą, a szybko zmieniłbyś zdanie.. Gdyby ktoś Ci dzień w dzień za ścianą darł się, (tak dosłownie DARŁ SIĘ ) i głośno śmiał do telefonu do 2 w nocy tak, że słyszysz wyraźnie każde słowo i wylewane smutki i żale, a Ty chciałbyś po całym dniu wypocząć i wstać o 6:00 rano następnego dnia, też miałbyś dość… Jakbyś zwracał komuś kilkakrotnie uwagę , a ta osoba miałaby gdzieś twoje prośby, też byś chciał coś z tym zrobić. Widać nie miałeś do czynienia z takimi, więc możesz sobie jedynie pogadać..

      • Pamiętam czasy – nie tak odległe – telefonów wyłącznie stacjonarnych, i nie każdy posiadał nawet taki. Zdarzało się, że gdzieś tak po 1:00 w nocy dzwonił do nas ktoś zza granicy z prośbą, żeby przywołać sąsiadkę, bo koniecznie musi porozmawiać, i to było na poważnie.
        Tacy byliśmy cierpliwi…

    • Zdrowy młody i piękny 30 latek jest narcyzem na zabój zakochanym w sobie. Narcyz, jest tak rozpaczliwie skupiony na podbudowaniu swojego wyszczerbionego i poturbowanego ego, że nie jest zdolny dostrzec czegokolwiek, co znajduje się dalej niż czubek własnego nosa. Kwestie relacji międzyludzkich są dla niego abstrakcją. Nie ma zdolności wczucia się w cudze położenie, bo zwykła ludzka empatia jest dla niego niezrozumiałym obcobrzmiącym słowem.
      No cóż, jak ktoś jest kołkiem w płocie, to na wiosnę liści nie wypuści.

      Zdrowy młody i piękny 30 latek, ani obejrzy się, jak i 40, i 50 stuknie. A wtedy życzę za ścianą zdrowych młodych i pięknych 30 latków.

  12. Wielkanocny poniedziałek. Godz. 22.20. W blokowym mieszkaniu 13-stu kolegów (trzeźwych!), którzy studiują w różnych miejscach i z okazji świątecznego czasu wreszcie mogli się spotkać. Wybierali się do klubu. Cicho nie było, oczywiście. Zjawia się dwóch dość niegrzecznych policjantów. Wystawiają, bez dyskusji, mandat 500 zł gospodarzowi i drugie 500 zł „ochotnikowi”. Powiedzieli, że mogą każdemu wlepić mandat, więc „który bierze???”. Czy policjanci mieli takie prawo?

  13. Witam, mam małe pytanie. Mieszkam w bloku z dziewczyną. Studiujemy. Ogólnie jest ok, jesteśmy dla wszystkich mili, grzeczni, nie robimy żadnych imprez, o mieszkanie dbamy. Zdarzało nam się jednak dość ostro pokłócić w nocy. Sąsiad tak dziwnie na nas patrzy, a ostatnio doszło do właściciela mieszkania jakieś awizo. Ponieważ sporo się naczytałem zacząłem bać się, że może to być coś z sądu ponieważ gdyby w czasie kłótni przyjechała policja o zakłócanie jakiejś ciszy nocnej to mamy zepsuty dzwonek. Nie słyszelibyśmy ich dzwonienia. Nie ma na nim informacji, że jest zepsuty. Jednak czy w takiej sytuacji gdy ktoś nie otwiera na dzwonek policjant nie powinien też zapukać ?
    Bardzo proszę o odpowiedź,
    Dziękuję.

  14. Miesiąc temu kupiłam mieszkanie w bloku. Już za pierwszym razem zwróciłam uwagę na kartkę naklejoną na drzwi od klatki z żądaniem cichego wchodzenia do klatki schodowej i nie tupania obcasami również poza godzinami ciszy nocnej. Dziwak jakiś, pomyślałam, tym bardziej, że moje mieszkanie miało być na parterze. Pierwszą interwencję ochrony miałam w domu w święta wielkanocne o godz. 22.05. Przy stole ja i moja córka z mężem a na kanapie śpiąca 4 letnia wnuczka. Cicho gra muzyka, rozmowa półgłosem, bo dziecko śpi. Ale rozmawiamy i nie śpimy. Więc wg lokatora idioty zakłócają ciszę nocną. Od tego czasu kilka razy w tygodniu mam naklejoną kartkę z żądaniem ciszy. Ochrona olała temat bo nie chce robić z siebie idiotów nadchodzące mnie w domu bez powodu. Sprawę zgłosiłam na policję, bo wg mnie to nękanie. Dodam tylko, że problematyczne lokator mieszka na… trzecim piętrze.

  15. Ok.A co jeśli ciszę nocna przerywają skrzeczące sroki o 4.30, które są pod ochroną, ale ich gniazdo jest na wysokości czyjejś sypialni???

    • Kupić chiński spryskiwacz ciśnieniowy za kilkanaście zł, ustawić dyszę na ciągły strumień, napompować i olać wodą. Strumień niesie na 6 metrów. Po kilku takich akcjach zmienią lokalizację.
      Krzywdy nie zrobisz, ale skutecznie odstraszysz.

      U mnie gołębie omijają mój balkon od wielu lat, ale jestem bardzo konsekwentna, jak się jakiś zapomni.

  16. kurna można to załatwić raz a dobrze, u nas w klatce tez zagościli studenciaki , imprezkom nie było końca nawet do 3 nad ranem, swoja droga to kiedy te palanty się uczą skoro w dzień odsypiają
    ale do rzeczy tez sąsiedzi zwracali uwagę ale jak grochem o ścianę , jeden sąsiad wpadł na pewien pomysł, namówił kilku osiłków osiedlowych aby ich postraszyli ale bez przemocy.
    Tak tez się stało chłopaki przyszli do nich i oznajmili ze jeśli choć jeszcze raz pisną za głośno to następnym razem ” wjadą na chatę z drzwiami” i nie będzie już tak miło i wiecie co? pomogło
    teraz jest cisza i zero imprezek, polecam to samo wam.

  17. Jak czytam te wszystkie komentarze to cieszę się, że mieszkam na ostatnim piętrze. Aczkolwiek to był świadomy wybór, gdyż swego czasu również miałem problemy z uciążliwymi lokatorami piętro wyżej. Ku mojemu zdziwieniu sprawę udało się załatwić poprzez zwykłe zwrócenie uwagi. Młode, imprezowe chłopaki, ale dostosowali się wręcz natychmiast. Decydując się na przeprowadzkę wolałem nie ryzykować jednak.

  18. Witam, To ja przedstawie swoją sytuację. Mieliśmy sąsiada z dołu któremu przeszkadzało wszystko i u wszystkich. Pewnego razu siedzielismy z żoną przy wlaczonym telewizorze, ktory byl sciszony bo bylo juz pozno – kolo 22. 22:10 – telewizor został wyłączony, kladziemy sie spac. 15 minut pozniej pukanie do drzwi – policja. Sasiad wezwal policje zawiadamiajac ze u nas w mieszkaniu jest impreza – libacja i muzyka i jak to okreslili dodatkowo slychac szczekanie duzego psa . Zaznacze ze jedynym sprzetem ktory wydaje z siebei dzwieki w naszym mieszkaniu jest TV, do komputera mam sluchawki (wylacznie)- zero sprzetu grajacego. A pies to yorkshire terrier (3 kilogramy terroru) ktory już spał – funkcjonariusze poprosili o pokazanie psa po czym wybuchneli smiechem jak pokazalem spiacego w ręczniku. I teraz pytanie – jakie mam prawa przy bezpodstawnym wezwaniu policji? – bezpodstawne gdyz policja nie stwierdzila popelnienia wykroczenia, ale za to odmowili zejscia pietro nizej w celu bezposredniego wyjasnienia sprawy gdyz nei chcieli zaklocac ciszy nocnej sasiada.

    • Powinno się zakazać trzymania psów w blokach. N-ty tydzień nudzi mnie o 6.00 rano kundel sąsiadów. Paradoksalnie, głośne są właśnie małe psy, bo ich reakcją na strach jest właśnie szczekanie. Na Zachodzie, by mieć w bloku psa trzeba zebrać podpisy wszystkich! mieszkańców.
      Jakbym chciała mieszkać ze psami, wyniosłabym sie do schroniska.

    • Współczuję. Widać masz równie nawiedzonego sąsiada, jak ja moją sąsiadkę. Ona jeszcze nie wezwała policji tylko zagroziła. A wszydtkim tym, co piszą, że powinno być zakazane trzymanie psów w blokach, to… nic nie powiem, bo bym się nieparlamentarnie wyraziła.

      • niestety ci co tak piszą o zakazie mają trochę racji i nie chodzi o ludzi tylko o same psy , trzymanie psa w bloku praktycznie na ciągłej uwięzi i zamkniętego w 4 ścianach bez żadnej swobody przez cały dzień zakrawa na znęcanie się nad zwierzętami…

  19. Ja wezwalam Straz Miejska i zareagowali (na glosna impreze w srodku nocy). Przyjechali po 19 minutach. Mysle, ze to bardziej dla nich sprawa, policja niech sie zajmuje powazniejszymi przestepstwami.

    Co do glosnego dziecka, to naukowo udowodnione, ze potrafi krzyczec/plakac glosniej niz mlot pneumatyczny. Dorosly nie jest w stanie z siebie wydac krzyku tak glosnego.

    • Kilka razy w tygodniu mamy pobudkę fundowaną przez Panią sprzątającą nas blok. Zamiatanie klatek schodowych z uderzaniem miotłą o balustrady daje niesamowity efekt. Na moje nieszczęście w naszej klatce Pani ta ma schowek na sprzęt do sprzątania, więc samo otwieranie metalowej kraty do pomieszczenia gospodarczego, zastępuję najlepszy budzik…I to wszystko ok. 5.00 rano!!!

  20. Mam też takich sąsiadów. Lumpy przesiedlone do bloku z baraku, jak Balcerkowie z Alternatywy 4. Pijackie rozmowy(czasem burdy, czyli gonitwy, krzyki, trzaskanie drzwiami, i „przesuwanie mebli”) po nocy, i regularne dyskoteki. Od wieczorna do 2 w nocy, aż szklanki dzwonią. Trzydzieści lat uciążliwości.
    Kiedyś stukałem w kaloryfer, ale teraz… Słyszałem tylko opieprzanie ich, przez jeszcze innych sąsiadów, więc nie zwariowałem! Betonowe wielopiętrowe budynki mają na prawdę dziwną akustykę, a mieszanie mętowni ze zwykłymi ludźmi nic dobrego nie daje. Ile razy obudziła was pralka wirująca o północy? Trzeba mieć minimum przyzwoitości.

  21. To samo mam ja odkąd moja sąsiadka, góry zmarła, jej mezus pijak co drugi dzień wraca pijany włącza muzykę i drze jape do telewizora, gada do siebie, po prostu szału dostaje, jest 3 nad ranem a ja dalej nie śpię, jest lato a muszę mieć zamknięte okno bo to się tak roznosi, ja nie wiem czy nikt inny tego nie słyszy? Brak mi sil już.. Zwracam mu uwagę ale on już wraca pijany, więc pewnie nie pamięta, że cokolwiek mówiłam. Co robić?

  22. To samo mam ja odkąd moja sąsiadka z góry zmarła, jej mezus pijak co drugi dzień wraca pijany włącza muzykę i drze jape do telewizora, gada do siebie, po prostu szału dostaje, jest 3 nad ranem a ja dalej nie śpię, jest lato a muszę mieć zamknięte okno bo to się tak roznosi, ja nie wiem czy nikt inny tego nie słyszy? Brak mi sil już.. Zwracam mu uwagę ale on już wraca pijany, więc pewnie nie pamięta, że cokolwiek mówiłam. Co robić?

  23. W Polsce występuje podstawowy absurd – trzeba osobiście zgłosić swojej Imię i Nazwisko, by móc korzystać z konstytucyjnego prawa do odpoczynku. Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego za przekroczenie prędkości czy parkowanie w miejscu niedozwolonym jest mandat i to niemały, natomiast w przypadku chamskich sąsiadów, którzy mają w nosie, że chcę odpocząć w moim mieszkaniu, za które zapłaciłam niemałą kasę – policja ma problem z wlepieniem KONKRETNEGO mandatu. Niestety, na Polaczków działa tylko system finansowy i jakby jeden z drugim zapłacił każdorazowo np. po 500 zł, ciągotki do nocnych imprez prędko by wywietrzały z głowy. A w Polsce, jeśli chcę odpocząć – muszę biegać po sądach – KPINA.
    No i nie ukrywam, w Warszawie mieszka największa wiocha pod słońcem!!!

  24. Ja mam sytuację odwrotną. Sąsiadkę z dołu, która od lat nęka mnie pretensjami o: palenie na balkonie i zrzucanie na jej balkon niedopałków ( nikt u mnie nie pali), trzepanie koców na balkonie ( nie trzepię), siedzenie na moim parapecie gołębi ( nie karmię ich), chodzenie po nocy mojego psa, i mnie, że chodzę w chodakach (nie mam takowych), że robię remont (ilekroć ktoś z sąsiadów robi), że w nocy korzystam z toalety, ostatnio, że coś jej buczy więc na pewno włączyłam jakąś maszynę zaznaczam, że była godzina 18ta (okazało się później, że to sąsiad dwa piętra pod nią włączał okap).,.Trwa to od lat, ale ostatnio moja cierpliwość się wyczerpała. Przyszła powiedzieć, że nasza pralka powoduje pękanie u niej sufitu. W związku z czym albo coś z tym zrobimy, albo ona napisze do administracji i zgłosi na policję. Zaznaczam, że obecną pralkę mamy już ponad rok. Pękający sufit to nowość u tej pani. Jak na razie nie piorę, w poniedziałek lecimy kupić matę antywibracyjną. Jakieś pomysły co mogę jeszcze zrobić? Z pralką i z sąsiadką też. Aha podobno hałasujemy całą noc. Zaznaczam, że jestem nocnym markiem i chodzę spać późno, ale nie hałasuję w moim pojęciu tzn. ew. cicho chodzi tv i przemieszczam się czasem do kuchni i łazienki. Mam dość.

    • Ja bym założyła sprawę o nękanie…nagrywajcie wszystkie wizyty, zbierajcie kartki z informacjami od sąsiadki etc. a potem powiedzcie, że jeśli jeszcze raz z jakiegoś idiotyczngo powodu sie przyczepi to założycie jej sprawę o nękanie.

      • To załóż taką sprawę. Nękanie to są właśnie wszystkie głośne zachowania lub całonocne imprezy z krzykami, śmiechami organizowane w blokach mieszkalnych codziennie lub co kilka dni. Wygodnie zatruwać komuś życie i jeszcze być oburzonym, że ktoś przyczepia się „z jakiegoś idiotycznego powodu”.

  25. Witam,Ja także mam problem z mieszkaniem funkcyjnym. Jest to mieszanie teatru. Co kilka miesięcy mieszkają tam nowi lokatorzy na okres 3 tyg zależy.Uwierzcie lub nie to jest tragedia, nie do wytrzymania.To są niby aktorzy, którzy przychodząc około pierwszej w nocy tak piją, chleją bo picie to raczej nie jest.Przepraszam za wyrażenie, ale pieprzą się z kim się da i wszystko w domu lata,policja była kilka razy nic to nie pomogło bo za każdym razem mieszka ktoś inny.Proszę uwierzcie nie mam już siły moja 14 miesieczna córka budzi się po nocach tak tłuką czymś rzucają masakra.Nigdy bym nie przypuszczała iż tak mogą się zachowywać ludzie na poziomie, przestałam chodzić do teatru bo mnie obrzydzenie bierze.

    • My za to mamy bardzo rozrywkową sąsiadkę. Prawie wszyscy lokatorzy w klatce bezwarunkowo „uczestniczą” w jej podbojach miłosnych. I mimo, że pani ta jest przed 60-tką – jej miłosne uniesienia docierają do wszystkich, czy sobie tego życzą, czy też nie. W lecie – gdy mamy otwarte okna – jesteśmy budzeni w środku nocy przez jej zawodzenie niczym koty w marcu.

  26. OSP Ownia słynie wyłącznie z zakłócania spokoju i ciszy, z tytułu organizowanych imprez i z nieróbstwa i głupoty pseudo druhów. Halas od 80-120decybeli, chamstwo i śmietnik wokół.

  27. Ja jastem sasiadka pod.. Na gorze mam troje dzieci i dwa psy. Moj horror trwa od dwoch lat. W momencie, gdy wprowadzalam sie z mezem – i co dziwne przez nastepne połtora roku – bylo ok. Owszem zdarzaly sie jakies wyskoki ale nic szczegolnego. Od momentu jak urodzilo im sie drugie dziecko jest dramat. Nic do nich nie do dociera. Bieganina, skakanie, granie w pilke…. I najgorsze ze naprawde nic nie mozna zrobic.

      • Czesto trwa to do 23. Potem dorosli dopiero szykuja sie spac. Sasiadka chodzi z piety wiec wiadomo jak to dudni. Co dzien tak jest. Wracajac po pracy mam odruch wymiotny. Dzielnicowy byl juz kilka razy. On wiecej nie moze. Do sadu wniosek kazal skladac.

  28. Jestem właśnie po nieprzespanej nocy, bo do czwartej nad ranem moi sąsiedzi dwaj (mieszkają razem w kawalerce obok) w żaden sposób nie mogli zrozumieć, że jeśli po 22:00 śpiewają na cały regulator i głośno te swoje wyczyny komentują, to zakłócają ciszę nocną. Usiłowałam im to wytłumaczyć, ale skończyło się tym, że jeden usiłował mnie pobić, ledwie udało mi się w porę zamknąć drzwi. Nie mam na to żadnych świadków, niestety. Poszłam do nich ok 01:30 i na wstępie usłyszałam, że „przecież cicho słuchają muzyki, więc o co chodzi”. Tak jakby tylko głośne słuchanie muzyki było zakłócaniem ciszy nocnej, a głośne wycie tej muzyki (raczej „muzyki”) już nie. Właśnie się obudzili i znowu wyją. Prawdopodobnie naćpani, bo nikt normalny tak się nie zachowuje. Pytanie, czy muszę mieć świadków na te ich wyczyny, bo są ewidentnie złośliwi i prawdopodobnie czeka mnie taki koncert również tej nocy.

  29. takim cweli imprezujących w blokach bo ich nie stać na klub ani domek w którym nie będą przeszkadzali, powinno się wlepiać mandat za debilizm. Pamiętajcie, że za każdy incytent możecie złożyć osobne zawiadomienie. Będą musieli chodzić na każdą rozprawę (chyba, że sędzia je połączy). No i polecam klej patex, bardzo mocny klej. Sklei wszystko!

  30. Czesto trwa to do 23. Potem dopiero dorosli szykuja sie spac. Sasiadka chodzi z piety wiec wiadomo jak to dudni. Halasy koncza sie przed 24. Dzielnicowy byl kilka razy, upomnial. Wiecej nic nie moze zrobic. Kazal skladac wniosek do sadu. Wracajac z pracy mam odruch wymiotny. Nie pamietam juz jak to jest, gdy czlowiek choc przez chwile nie odczuwa stresu. Nie ma u nas w kraju prawnej metody na utemperowanie halasujacych. Duza role odgrywa dzielnicowy i jego podejscie. My niestety nie mielismy szczescia.

  31. Ja tez musze napisac wniosek do spoldzielni zeby upomnieli sasiadke za to chodzenie z piety po calym domu, do godz 21-40 jest cicho a zaraz po zaczyna sie jubel i dudnienie pietami bo chodzi po mieszkaniu jak rakieta.zycie zaczyna po 22ej bo tak zaczyna sie taryfa na prad i madra sasiadka tak chodzi i pracuje do 24ej albo dluzej.rano zaczyna o 5–40ci i chodzi z piety az dudni . Ludzie ratujcie jakos bo nie mozna wytrzymac co ta swietoszka wyprawia,a na balkonie to ma gorzej jak na wysypisku smieci.

  32. Moja sasiadka- ta od trojki dzieci, dwoch psow i chodzenia z piety ostatnio wywiesila oprany dywan na balkon. Cieklo jakby sie chmura oberwala. Dobrze ze pranie zdazylismy sprzatnac bo nie wiem. Jak mozna byc tak bezmyslnym. Ciagle mysle ze nic mnie juz chyba nie zdziwi, a tu jednak… Dzis znow pobudka o 5.15. Bo Pani do pracy sie szykuje. Potem o 5.45 potomstwo wstalo. Psy sie rozszczekaly. I po spaniu. Wiecie co- oboje pedagodzy. No nie miesci mi sie to w glowie po prostu.

  33. W mojej klatce też nie ma lekko. Mieszkam w Lublinie, ul.Kosmowskiej. Osiedle i klatka pozornie dość spokojna generalnie, jednak jest jedna rodzinka, która zamieniła ją w patologiczną norę i komnatę strachu. Ona, on-konkubent z tzw przeszłością, i kilkoro dzieci w różnym wieku, już o przestępczych skłonnościach. Pieniądze wysyłają im rodzice pani, którzy pracują w Anglii. Wielcy państwo czują się bezkarni, robią co chcą i nikogo się nie boją, rodzice, jak i dzieci. Jeden sąsiad, nota bene prezes spółdzielni, boi się do nich odezwać i unika ich spotkania, inny, starszy i schorowany, mieszkający z żoną i synem, który wszedł raz z nimi w konflikt, a u którego niegdyś siedzieli w kieszeni, został nastraszony, kilkukrotnie napadnięty na klatce schodowej i oskarżyli go o molestowanie ich dzieci. Próbowali sprzedać mieszkanie, lecz każdy, kto dowiadywał się, kto jest sąsiadem z góry rezygnował. Cisza nocna to czysta iluzja, jakiś żart, wszyscy śpią i mają spokój kiedy wielcy państwo, starsi lub młodsi, im na to pozwolą, a robią to rzadko. Władcom nikt nie podskoczy. Krzyki, biegi, walenia, wiercenia w podłogę, kopanie w drzwi, inne cuda. Raz ktoś napisał donos, skończyło się na wizycie dzielnicowego i pogłaskaniu dzieciaczków. Ratunku znikąd. Tak się moi drodzy żyje, tacy są ludzie. Albo się ma szczęście, albo nie. Zazdroszczę, tym, którzy zasypiają w ciszy i spokoju.

  34. Sąsiad, właściciel połowy” bliżniaka „wynajął go firmie na hotel dla robotników z Ukrainy.Horror za cienką ścianą domu trwa całą dobę bo robotnicy do pracy wyjeżdżają i z niej przyjeżdżają prawie co 2 godziny. Dom zamieszkuje do 50 osób.Hałas i bieganina po schodach 3 kondygnacji uniemożliwia normalne życie sąsiadom.Interweniuje policja.Właściciel zadowolony że bierze kasę i ma za nic to co przeżywają sąsiedzi .Ma o sobie wysokie mniemanie oświadczając ,że stosunki sąsiedzkie zawsze były dla niego priorytetem.Zdumienie budzi fakt,że osoba, która zafundowała sąsiadom koszmarne życie śmie o sobie wyrażać taką opinię ponadto zajmuje reprezentacyjne stanowisko, które obliguje go do wysokiej etyki.

  35. Ludzie pomozcie. Co zrobic, zeby sasiedzi na gorze w koncu zrozumieli, ze pod nimi ktos mieszka. Slychac ich kazdy glosniejszy ruch, nie wspomne o bieganiu trojki dzieci. We wczesnych godzinach rannych i wieczorami, czesto po 22. Jest to bardzo uciazliwe. Od ponad dwoch lat to oni dyktuja nam kiedy mamy isc spac, kiedy wstajemy. O dziennym odpoczynku nie ma mowy. Spia chyba po piec godzin na dobe. Cyborgi. To nie jest zycie. Nic do nich nie dociera. Nie mam juz sily. Nie musza udawac, ze ich nie ma, niech tylko zachowuja sie ciszej. Podpowiedzcie cos, blagam!

    • skoro interweniowaliście osobiscie i nic nie pomogło to po wezwaniu policji po 22 i ewentualnym ukaraniu mogą z zemsty byc jeszcze głosniejsi.Niestety pozostają tylko rozwiązania niestandardowe.Puki ich dzieci nie dorosna macie przewagę psychologiczno-siłowa.Musicie znależc sposób na pognębienie przeciwnika w mniej lub bardziej konfrontacyjny sposób.W grę wchodzi zniszczenie mienia przeciwnika jak;piwnica/na wypadek odwetu w swojej trzymac jakies bezwartościowe rzeczy\samochód /swój na strzeżony.a ich w nocy ‚stuningować’.można zacząć od małych przeróbek i dać jakoś do zrozumienia kto to zrobił.Oczywiście grozi to złożeniem doniesienia Psycholgicznie działa to tak ,ze jesli się zemscicie to powetujecie sobie straty psychiczne i lepiej będziecie znosic ich hałasy.Mozna też złozyc doniesienie na policje o nękaniu przez sąsiadów( nawet za dnia)zgodnie z art.45 par1 k..w.,ale wtedy najlepiej wesprzeć sie co najmniej jednym sasiadem.Tym z góry zapewne wydaje się,że nic takiego nie robia więc wasza zdecydowana reakcja jest jedynym rozwiazaniem w twej sytuacji.

    • 1. Wyciszyć sufit.
      2. Zarejestrować te hałasy i zgłosić A. na policje, B. do spółdzielni, C. przedstaw dowody sprawcom (nie liczyłbym na zrozumienie, więc to tylko opcja)
      3. W granicach prawa i rozsądku uprzykrzać życie, hałasować, kiedy wiadomo, że śpią itp.
      4. Wybudować dom 😉

  36. A co jeśli ktoś ma sąsiadkę, która w bloku rozmnaża psy, bo z tego żyje? Obecnie ma ich 13 i jak wracają ze spaceru, to jakby tabun koni biegł mi po suficie. Szczekanie, hałasy, no i oczywiście zero smyczy na spacerze a te psy skaczą po ludziach. Jak jej zwrócić uwagę, to pysk rozedrze na pół osiedla…

    • Co zrobić z hodowlą psów nie wiem (o ile nie hałasują nocą), kiedy pies skacze po mnie przy braku reakcji właściciela rozpylam gaz. Dla mnie jest to naruszenie nietykalności cielesnej

  37. W przypadku zakłócania spoczynku nocnego moja rada jest taka, jak rada wielu osób tutaj: dzwonić na Policję aż do skutku. Nie wdawać się w żadne dyskusje z osobami zakłócającymi. Zazwyczaj są one pod wpływem alkoholu i nie ma to sensu. Imprezy radzę rejestrować, na wypadek, gdyby doszło do skierowania sprawy do sądu. Podobnie warto rejestrować groźby kierowane w naszą stronę przez osoby „urażone” interwencją policji. W przypadku mieszkań/domów wynajmowanych (przechodziłem to z sąsiadami w wynajmowanym obok domu i wczoraj problem zaistniał znowu) można zwrócić się do właściciela w formie pisma za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Sam jestem imprezowy, lubię się dobrze zabawić, czasem kończę około 7 rano ale robię to poza domem, w wyznaczonych do tego celu miejscach, jak lokale lub zlokalizowane poza miastem i z dala od zabudowań, miejsca palenia ognisk lub grillowania.

  38. Mam sąsiadów którzy ciągle się awanturuja.Dzieci płaczą po nocach Ci szarpia się na korytarzu. Nie dawno była głośna impreza. Muzyka grała głośno. Nazwaliśmy policję i jak to się skończyło. Panie powiedziały że mają wieczór panieński chociaż to nie prawda. A nasza kochana policja miłej zabawy in życzyła jeszcze absurd.

  39. A co powiecie na to, że Policja na każde wezwanie o zakłócanie ciszy nocnej przybywając na miejsce (mimo, że podczas zgłoszenia podaję swoje dane i oznaczam w zgłoszeniu, że to kolejna interwencja) w ciągu 3 tygodni wystawiła 4 upomnienia i żadnego mandatu? A remont robią nade mną od 22 czasami do 4 rano? A policja przybywająca na miejsce nie widzi w tym problemu? Tacy ludzie w mundurach powinni zostać zdegradowani do mycia ubikacji, bo ludzie w ich stosunku żadnego respektu nie czują…

  40. Mimo,ze mieszkam w domu to tez niestety mam problem z głośnymi sąsiadami. Moja ulica była z tych ,,normalnych i spokojnych,,.Nigdy żadnej interwencji Policji itp.Od kiedy ,,sąsiad,, postawił ,,hotel,, a raczej ruinę do wynajęcia zaczęła się gehenna. Wprowadzili się Bułgarzy i jedna rodzina polska. Ale tzw patologia. Maja po 22 l. i 3 dzieci. Wrzaski i kłótnie do 4 rano. Bułgarzy raczej nie znają słowa kultura. Krzyki zamiast rozmowy, choć stoją od siebie 1m.Śmieci wylewaja się z kontenerów-tony jedzenia wyrzucane, spowodowały namnożenie się gryzoni, aż koty nie wyrabiają z lowami-samochody zadtawily pol ulicy i ruch jest uciążliwy nawet dla pieszych. Jak zwraca się uwagę zostaje się zwyzywanym od rasistow. Strach mieszkać. Nikt z tym nic nie robi bo się boi.A sama nie mam juz siły,chyba z niewyspania. Dramat.Wolałabym nie być w Unii i mieć kontrole na granicy, żeby było wiadomo kogo się wpuszcza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ