Zakłócanie ciszy nocnej

186
298059

Zakłócanie ciszy nocnej jest czynem zabronionym opisanym w Kodeksie wykroczeń. Statystki prowadzone przez Policję wskazują właśnie na zakłócanie ciszy nocnej, jako główny powód nocnych interwencji funkcjonariuszy Policji i Straży Miejskiej.

Podstawa prawna

Pojęcie „ciszy nocnej” jest nazwą używaną potocznie, próżno jej szukać w polskim prawie. Podstawa prawna do podjęcia interwencji we wskazanej sytuacji została uregulowana w Kodeksie wykroczeń.

Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń

Art. 51 § 1 Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Wskazany przepis nie dotyczy tzw. naruszenia ciszy nocnej, a jedynie zakłócenia spoczynku nocnego za pomocą krzyku, hałasu, alarmu bądź innego wybryku.

W pierwszej kolejności należy wyjaśnić co ustawodawca rozumie pod pojęciem zakłócenia. Jak wyjaśnia się w piśmiennictwie, chodzi o zachowanie wywołujące gdzieś niepokój, zamieszanie naruszające ustalony porządek, normy współżycia społecznego czy też naturalny bieg spraw, co w efekcie powoduje oburzenie, podenerwowanie lub zgorszenie.

Czym jest spoczynek nocny z art. 51 k.w.

Zagadnienie to rozwinięto w piśmiennictwie, z którego wynika, że przez spoczynek nocny należy rozumieć czas przeznaczony na odpoczynek nocny, który zwyczajowo przyjmuje się na godziny 22:00 do 6:00 rano. Słowo “zwyczajowo” w kontekście powyższego zdania ma charakter kluczowy, gdyż wbrew błędnym przekonaniom czas pomiędzy godzinami 22:00 a 6:00 nie jest unormowany w polskim systemie prawnym jako tzw. cisza nocna. Jest to prawo zwyczajowe, respektowane przez doktrynę oraz władzę sądowniczą.

Warto zaznaczyć, że pojęcie spoczynku nocnego może mieć zupełnie inne znaczenie od wskazanego wyżej np. ze względu na miejscowe prawo zwyczajowe, zarządzenie właściwego organu, ustalenia wspólnoty mieszkaniowej, zarządu uzdrowiska czy osoby uprawnionej, którą może być dyrektora szpitala.

Wybryk jako przyczyna zakłócania ciszy nocnej

Przybliżenia wymaga również pojęcie wybryku, który to wybryk jest przyczyną zakłcenia spokoju, porządku publicznego, czy też spoczynku nocnego. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 grudnia 1992 roku (sygn. akt III KRN 189/92) jest to zachowanie jakiego w konkretnych okolicznościach, czasie, miejscu i otoczeniu ze względu na przyjęte normy ludzkiego współżycia nie należy się spodziewać.

Przykłady zakłócania ciszy nocnej

Powodem większości zgłoszeń w sprawie naruszania ciszy nocnej są oczywiście imprezy, ale wypełnienie znamion w/w czynu może nastąpić także w zupełnie błahych sytuacjach życia codziennego jak np.; głośne oglądanie telewizji, słuchanie muzyki czy przeciągnięcie prac remontowych do późnych godzin nocnych. Nieistotne jest czy osoba pokrzywdzona śpi czy też nie, formę wypoczynku każdy indywidualnie dostosowuje do swoich potrzeb, istotne jest więc samo naruszenie prawa do odpoczynku.

Uprawnienia poszkodowanych

Zgłoszenie naruszenia tzw. ciszy nocnej obliguje Policję oraz Straż Miejską do podjęcia interwencji. Reakcja przybyłych na miejsce funkcjonariuszy zależy jednak od sytuacji, którą zastaną na miejscu. Częstokroć jeśli naruszenie zdarza się po raz pierwszy, funkcjonariusze poprzestają na pouczeniu oraz prośbie o zachowanie zgodne z przyjętymi normami.

Powtarzające się wykroczenie, często połączone z agresją bądź awanturą może skutkować ukaraniem w postaci mandatu, bądź skierowaniem wniosku do sądu o ukaranie (także w przypadku odmowy przyjęcia mandatu). Skierowanie wniosku do sądu i ewentualne skazanie zakończy się karą grzywny, ograniczenia wolności bądź nawet aresztu. Praktyka wskazuje, że kara zasądzona wyrokiem równa się kwocie nieprzyjętego mandatu, powiększonej o koszty postępowania, oczywiście nie jest to jednak reguła.

W sytuacji niewątpliwego zakłócenia spoczynku nocnego najrozsądniej jest przyjąć mandat, gdyż z reguły nie jest wysoki, a ewentualne koszty postępowania mogą być wyższe od samej grzywny.

Osoby poszkodowane przez lokatorów zakłócających ciszę nocną, mogą zawiadomić Policję lub Straż Miejską zarówno telefoniczne jak i pisemnie. Czasem forma pisemna może dać lepszy efekt.

Uprawnienia członków wspólnoty mieszkaniowej

W skrajnych, poważnych przypadkach, jeśli ciszę nocną zakłóca osoba w lokalu, w ramach wspólnoty mieszkaniowej, musi liczyć się z wykorzystaniem przez wspólnotę art. 16 Ustawy o własności lokali. Zgodnie z nim, możliwa jest przymusowa sprzedaż lokalu należącego do właściciela, który narusza prawa innych właścicieli lokali.

Ustawa z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali

Art. 16. 1. Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.
2. Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.

Pomoc prawna

Potrzebujesz porady prawnej lub innego rodzaju pomocy prawnej? Skorzystaj z formularza kontaktowego. W ciągu kilku godzin skontaktuje się z Tobą jeden z naszych prawników. Zapewniamy bezpieczeństwo Twoich danych osobowych i bezpłatne, wstępne informacje o możliwościach pomocy w Twojej sprawie.

Źródło obrazu: Wikipedia. Autor: Lionelleo (Lionel Leo).

186 KOMENTARZE

  1. Mam sąsiadkę. Okno w okno na wnęce budynku. Gdyby sąsiadka, młoda, rozmawiałaby przez telefon normalnie, to nie byłoby problemu. Ale są i to dwa. Pierwszy jes taki, że sąsiadka DRZE JAPE do telefonu tak, że słyszę każde słowo, dźwięk odbija się też od ścian bo to róg-wnęka budynku. Do tego rozmawia na głośnomówiącym. Problem drugi jest taki, że ulubione godziny na wydzieranie się dwóch stron do słuchawki to między 23:30 a 3:00. Kilka razy w tygodniu. Nie wspomnę o bogatym języku, którego używa. Zasób słów jest bardzo ekspresyjny. 3 na 5 słów w zdaniu to przekleństwa
    Czy jest coś, co mogę z tym zrobić? Upomnienia sąsiedzkie nie działają. Po prostu nawet nie otwiera drzwi, chociaż słyszę, że do nich podchodzi a na upomnienia z okna nawet nie zwraca uwagi.

  2. Są dwie strony medalu, rozumiem, że pijackie wrzaski i głośna muzyka są uzasadnionym powodem wzywania policji. U mnie sytuacja wygląda tak, że mieszkam w domu jednorodzinnym, działka ok. 4tys metrów kwadratowych, dwa razy do roku robię grilla i zapraszam znajomych. Nie puszczamy muzyki tylko brat gra na gitarze akustycznej, towarzystwo na poziomie więc nie słychać wulgaryzmów i ,,darcia mordy”. Zawsze ktoś z mojej (niestety) rodziny mieszkającej po sąsiedzku dzwoni wtedy na policję. Nie podejdzie, nic nie powie tylko dzwoni na policję. Efekt jest taki, że mając domek jednorodzinny i działkę nie mogę w spokoju zorganizować grilla czy innego przyjęcia na powietrzu. Teren jest ,,zielony”, nie ma takiej sytuacji, że jest bezpośrednia ekspozycja na hałas. Po prostu słychać stłumione dźwięki rozmawiających ludzi lub dźwięk gitary. Grille odbywają się w weekend a większość tej zgłaszającej rodzinki obok jest i tak bezrobotna. Także można używać policji do nękania ludzi i rozważam zebranie dowodów, badań natężenia dźwięku, nagrań i skierowanie sprawy do sądu za nękanie i naruszenie mojego prawa do wypoczynku.

  3. Niestety sąsiedzi żule lub studenci to tragedia dla sąsiadów. Ja mam sąsiadów studentów bo mieszkania obok są często wyjmowane, to jest po prostu tragedia – libacja, hałas muzyczny i krzyków noc w noc przez całą noc. Takie ludzie nie szanują innych.

    • Ten pan ma rację!!! Studenci zachowują się jak bydło!! Mamy przykład naszej kamienicy. Od kiedy się wprowadzili, bez przerwy pijaństwo, latanie całą noc po klatce rozbite szkło itd. Kto was chował do cholery!!!??

  4. Witajcie. Mam następujący problem. Jestem właścicielem jednego z barów w centrum miasta w Poznaniu. Nad lokalem mieszka starsze małżeństwo, które lubi wezwać co jakiś czas policję oraz straż miejską. Problem polega na tym, że w zgłoszeniu podają, że przeszkadzają im osoby, które pod ich oknami stoją palą papierosy i głośno rozmawiają. Za każdym razem zmuszony jestem tłumaczyć funkcjonariuszom, że nie wiem o co chodzi jak sami widzą w lokalu panuje spokój, muzyka gra na tyle cicho, że nie słychać jej wogole stojąc przed wejściem do lokalu a klienci prowadzą swoje rozmowy w sposób normalny bez krzyków, śpiewów czy innych nader głośnych reakcji. Owszem klienci wychodzą co jakiś czas przed lokal na papierosa jednak wciąż zachowują się z kulturą nie krzycząc ani nie zachowując się w żaden sposób głośno. Ulica jest ruchliwa i znajduje się wzdłuż niej wiele innych lokali, co skutkuje tym że prędzej czy później ulicą może przechodzić ktoś kto może zakłócić odpoczynek lokatorów znad mojego lokalu, jednak nie są to moi klienci. Po paru sytuacjach w których musiałem tłumaczyć się przed policją czy też strażą miejską dalej nie mam pomysłu jak mogę rozwiązać tą sytuację. Jednocześnie zależy mi na dobrze moich sąsiadów i robię co mogę aby żyło im się dobrze i klienci mojego lokalu są proszeni o poszanowanie lokatorów i zachowanie spokoju, z drugiej zaś strony nie mogę odpowiadać za każdą osobę która przechodząc przed moim lokalem zachowa się głośniej. Jeszcze nigdy mandatu nie dostałem, ale nie mam już powoli sił robić sobie “przerw” w pracy tylko po to aby tłumaczyć komuś kto również wykonuje swoją pracę że przecież w miejscu w którym obecnie się znajdują jest cicho i spokojnie co zresztą sami widzą. Jeśli jest ktoś kto może doradzić co mogę robić w tej sytuacji to byłbym bardzo wdzięczny. Rozmowy z sąsiadami nic nie dają gdyż jest to starsze małżeństwo obarczające nas za każdy najmniejszy dźwięk słyszany na ulicy.

    • Akurat!!! Wychodzą zapalić i są cicho!!! Co za bzdury. Znam to z autopsji. Dra się w niebo głosy!!! I dym też wkatywak nam do mieszkania. Ale udało się knajpkę zamknąć. Ci państwo nie przesadzają. Byłbyś zadowolony gdyby to dotyczyło np. Twoich rodziców lub dziadków.!!??

  5. Mam problem z sąsiadami. Mieszkam na wsi, dom sąsiadów oddalony jest od mojego o jakieś 100 m. Często jest puszczana muzyka bardzo, bardzo głośno. W godzinach od 22:00 do 3:00 na prawdę nie potrafię wtedy zasnąć ani się skupić. Podobnie jest dzisiejszego wieczoru.
    Chciałabym zadzwonić na policję jednak moja matka się na to nie zgadza. Boi się, że rozpoznają ją po numerze telefonu. Twierdzi, iż wszyscy się dowiedzą, że złożyłam donos i w najlepszym wypadku będą nas wytykać palcami; jak nie to podpalą nam dom.
    Z tego co wiem zawsze donos uchodzi jako anonimowy. Policjanci lub strażnicy miejscy nie mogą zdradzać tożsamości zgłaszającego.
    Proszę o jakąś rade.

    • Policja nie ma prawa zdradzić danych osoby zgłaszającej, jednak w przypadku gdy Ci do których przyjeżdżają nie przyjmą mandatu to sprawa trafia do sądu A tam już twoje dane zostaną wyjowione, bo będziesz brać udział w sprawie jako świadek. Możesz również podczas składania donosu nie zgodzić się na podanie danych, jednak wtedy policja nie może zrobić nic poza upomnieniem sprawcy i poproszeniem o zgłoszenie muzyki czy też poprostu byciem ciszej. Najczęściej sam przyjazd policji wystarcza aby chociaż do końca nocy uciszyć imprezę, jednak nie daje to żadnego gwarantu. Na twoim miejscu zadzwoniłbym na policję zgłaszając zakłócenie ciszy nocnej, jednak odmówił bym podawania swoich danych. Wtedy policja przyjedzie pod wskazany adres ze zwykłym upomnieniem i wtedy musisz liczyć na to że Trochę się uciszą 😉

    • Tak szczerze mówiąc, to bardzo w to wątpię, że jest tak cicho…..zwłaszcza znając ludzi. Od mojego okna, kulturalni ludzie śmieją się i rozmawiają, odddaleni z 15 m i ja wszystko słyszę. Są to pracownicy urzędu, wychodzący na papierosa…. A że jest ich dużo, to mam ich pod oknem co 15 min. Niezależnie od pandemii wychodzą grupami. Niestety głos niesie się w taki sposób, że wszystko słychać.
      Mieszkałam też na 4 piętrze, ludzie stali ze 100 m od bydynku i dalej w domu wszystko było słychać. Nawet w dzień jest to irytujące.
      Taki bar z pewnością przyciąga innych ludzi, którzy nie wiedzą co z sobą zrobić.
      Moja rada taka – wyciszyć pomieszczenie i zrobić palarnię w osobnym pomieszczeniu. Jeśli się da, zrobić płotek przed barem z odgradzającą zielenią, a nie do siedzenia, żeby ludzie tam się nie zbierali. W ogóle coś tam postawiać ciężkiego, jakieś kwiaty w wielkich donicach, ozdoby architektoniczne itp. Wywiesić tablicę, że zabrania się przebywania w tym miejscu. Jak ludzie idą do baru, to niech siedzą w barze, a nie wystają pod drzwiami.
      Jeszcze lepiej mieć lokalizację na dole jakiegoś urzędu, tam gdzie nie ma prywatnych mieszkań.

  6. Od sześciu lat męczę się z uciążliwą sąsiadką w budynku z 1912r w którym jest troje współwłaścicieli.Ja ,osoba naprzeciwko(która nie zamieszkuje tu w ogóle)oraz córka właścicielki lokalu i to właśnie o nią chodzi.Córka właścicielki lokalu mieszka tu z niepełnosprawnym mężem,w ciągu dnia przychodzą pielęgniarki i rehabilitanci wciąż słychać trzaskanie,włączanie pomp i masażerów w nocy natomiast sąsiadka trzaska ,również słychać buczenie bardzo głośno się zachowuje .W weekendy obowiązkowo libacje alkoholowe imprezy rodzinne co weekend do białego rana .Gdy zwróciłam jej uwagę oskarżyła mnie,że ją nękam ,były interwencje Straży Miejskiej na nic się to zdało bo jak się w późniejszym czasie okazało Komendant Straży Miejskiej w Rudzie Śląskiej to jej kolega .Potem sąsiadka wniosła oskarżenie na mnie ,że ją nękam,krzyczę itp oczywiście nic takiego nie miało miejsca no ale Komendant Straży Miejskiej usilnie próbował oskarżyć mnie o wykroczenia ,które nie miały miejsca wnosząc sprawę do sądu ,Wysoki Sąd umorzył sprawę .Nie mam jak się bronić ,nagrania na telefonie o jej głośnym zachowaniu są słabo słyszalne i nie odzwierciedlają rzeczywistych jej zachowań. Sąsiadce nie podoba się to,że jestem spokojną ,schorowaną osobą ,która nie pije i nie urządza imprez dla tego notorycznie robi mi na złość.Wcześniej w moim mieszkaniu mieszkał zniedołężniały wujek sąsiadki ale po jego śmierci jego córka sprzedała udziały własności mnie ,wówczas sąsiadka miała wolność na całego mogła trzaskać ,imprezować a jej wujek nic nie słyszał ponieważ z racji wieku był głuchy.Sąsiadka chciała mi mówić i zwracać uwagę co mogę a czego nie mogę robić na części mojej ziemi ,chciała mną dyrygować ale ja sobie nie dałam i bardzo jej się to nie podobało.Wciąż się zasłania sparaliżowanym mężem który po intensywnych rehabilitacjach nie chodzi ale gdy są imprezy w lokalu który zajmują mimo ,że jest po wylewie nie raz słychać ,że jest pod wpływem alkoholu wraz z żoną gdyż głośno krzyczą,wydają odgłosy gulgotania gołębia lub udawanie kwoki znoszącej jaja,śmiechy,trzaskanie po 22-ej .Jej rodzina i oni oboje po dwudziestej drugiej nie wiedzą co to jest cisza nocna a mnie mają za nic i za nic mają to ,że pracuję w weekendy i wcześnie wstaję .Ja w tym domu mimo iż mam najwięcej udziałów nie mam nic do powiedzenia.Ciągłe niszczenie mojego mienia przez jej rodzinę przed niczym ich nie powstrzymuje.Nie mam sił by tu mieszkać i nie mam pieniędzy by stąd się wyprowadzić i kupić mieszkanie w miejscu gdzie jest spokojnie.Co ja mam zrobić ,gdzie się mam udać by ktoś mi pomógł???

    • Współczuję bardzo, potworna i trudna sytuacja. Do dobrego prawnika na pewno, ale to będzie sporo kosztowało. Do telewizji myślę, że to dobry pomysł, warto też nagrywać sytuacje. Proszę porozmawiać też z kimś kto jest ponad komendą, bez skrajnych emocji, spokojnie wytłumaczyć, powiedzieć o kumoterstwie, pokazać ewentualne nagrania,nie robić zgłoszenia, tylko porozmawiać z komendantem, który jest wyżej w powiacie. Nie może się ani bać i pokazać uległość, trzeba działać, bo stres Panią zabije.

    • Pani Izabelo,
      niech Pani walczy o swoje prawa i nie poddaje się! Dani ma rację. Dobry prawnik na pewno sobie z tym poradzi a kosztami wynajmu prawnika obciążyć hałaśliwych sąsiadów jako rekompensata za tyle lat męki (starczy na prawnika a i Pani coś jeszcze zostanie).

  7. Czy jest możliwe w Naszym Kraju zarejestrowanie samochodu z czterema ryczącymi ponad miarę rurami wydechowymi ???? Jeśli nie to dlaczego jest tyle samochodów i motocykli z przekraczającymi ponad miarę normy hałasu ? zwłaszcza na spokojnych osiedlach mieszkaniowych. Pozdrawiam wszystkich.

    • Jeżeli ryczą na osiedlu to nielegalne, warto nagrać telefonem. A druga sprawa, takie auta mają zwykle tryby cichy głośny itd. A na pewno tak mają wszystkie markowe auta chyba ze to jakiś wies tuning 4 rury w ,,januszowym passacie,,

      • Zgadzam się, nie powinno się takich samochodów dopuszczać do ruchu ! Jest ochrona środowiska, również przed hałasem.
        Na mojej ulicy jest ktoś kto ma taki samochód, jeszcze nie wiem kto. Jeździ w tą i z powrotem, ryczy i zatruwa spalinami. Dostają się nawet przez zamknięte okno.
        Jeździ tak cały dzień. Czy to jest normalny człowiek ? Jak on w ogóle prawo jazdy dostał ? Jeździł również w nocy, ale zadzwoniłam na policję i już tylko w dzień jeździ, no może jeszcze parę minut po 22⁰⁰.
        Może mu dam rower w prezencie, wtedy to może nawet i po nocy jeździć

  8. Witam
    Mam problem z sąsiadką która notorycznie dzwoni na policję gdy tylko cokolwiek wydaje dźwięk.Na ostatniej interwencji pan policjant wraz z panem strażnikiem miejskim pytani kto zgłaszał interwencję odpowiedzieli zgodnie ze był to anonim ale wiedząc już kto ją zgłosił zapytałem czy panowie byli u pani zgłaszającej interwencję i czy żeczywiście jest hałas w lokalu(wiem że nie byli,patrzyłem przez judasza i niestety od razu uderzyli do mnie)W związku z tym mam pytanie do kogo policja powinna się udać najpierw,do mnie czy do zgłaszającego zakłócanie ciszy.Od 3 lat mam problem ale od pewnego czasu zauważyłem że olewają chyba swoje obowiązki.Pozdrawiam

    • Do Ciebie, skoro nie dajesz ludziom spać. A Twoim zasranym obowiązkiem jest zamknąć ryj po 22. Tyle w temacie. W dzień pewnie odsypiasz.

  9. To są koszty transakcyjne – alko w miejscach publicznych jest zabronione, byliście Państwo w pobliżu, trafiło was rykoszetem. Monitoring pomoże wyjaśnić sytuację – znakomicie że Straż przyjechała, znakomicie że ktoś zadzwonił. W PL jest niestety przyzwolenie społeczne na patologiczne zachowania, które nie są tolerowane w krajach na zachód od Odry – tam najwyższą wartością w domach jest cisza i spokój . Lata pracy nad świadomością, ale najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku.

  10. Witam. Chciałabym opisać sytuacje która miała miejsce kilka dni temu,Wraz z 3 osobami spotkałam się na skwerku w mieście. Obok na ławce siedziała grupka nastolatków która spożywała alkohol i głośno się zachowywała,Było ok godz 21.40.Po jakimś czasie,ok 15 min imprezowicze się gdzieś stracili a kilka minut później podjechał patrol Straży Miejskiej.Panowie podeszli do nas i poprosili o opuszczenie parku ponieważ mieli zgłoszenie ze zakłócamy cisze.Na nic się zdały zapewnienia ze to nie my.Po dłuższej dyskusji z panami z SM na temat tego iz mamy prawo siedzieć w parku widząc ze nasze tłumaczenia mijają się z celem opuściliśmy skwer.Kilka dni później dostaliśmy wezwanie na SM w charakterze podejrzanych o zakłócanie ciszy pod wpływem alkoholu.Dodam ze wszyscy byliśmy trzeźwi,nikt nas nie badał alkomatem. Byliśmy ponoć również agresywni,ale mimo tego panowie nie wezwali posiłków ani Policji a teraz próbują nam wmówić ze nie chcieliśmy przyjąć mandatów(których nam nikt nie proponował)i kierują sprawę do sadu.Jak uważacie czy maja jakiekolwiek szanse na wygranie tej sprawy.Dodam ze mam 45 lat i nieposzlakowaną opinie,nigdy nie dostałam nawet mandatu.

  11. U mnie w bloku zrobiono hostel codzienne jeżdżenie walizkami , głośne rozmowy telefoniczne palenie papierosów głośne rozmowy to z jednej strony a nad moim mieszkaniem wprowadziła się parka która z uporem maniaka na balkonie rozpoczyna rozmowy o 22 kończy koło 2 nad ranem pod wpływem waszych komentarzy dzisiaj zadzwoniłem na policję przedstawiłem się ale nie chciałem rozmawiać z policją czy z Waszych doświadczeń takie rozmowy cos dają ? Trochę już czytałem o problemie zakłócenia ciszy nocnej ale udowodnienie że ktoś korzysta w sposób szczególnie uciążliwy jest bardzo trudne a policja która przyjedzie na miejsce raczej po jakimś czasie nie będzie stwierdzić czy ktoś akurat przejechał walizką czy gadał głośno przez telefon a co za tym idzie na pisze w notatce że wszytko jest ok. Może macie namiary na jakiegoś dobrego prawnika który specjalizuje się w takich sprawach albo pomysł jak można zlikwidować hostel w bloku. Z góry dzięki za wszytko

  12. Powiem krótko. Mieszkam od 20 lat w bloku. Mieszkało się różnie raz lepiej raz gorzej. Od 3 lat mieszkają świadkowie jehowy. Masakra. Mania czystości. Nigdzie nie pracują, utrzymują ich bracia i siostry chyba. Dlatego od rana do wieczora odkurzają i piorą. I tak cały dzień. O 22 zaczynają ubijać schabowe. Gotują obiady dla wszystkich jehowych bo od rana delegacje się schodzą. Modły i śpiewy. Sam już nie piorę i nie odkurzam bo mam dość tych odgłosów. Muzę zapuszczają jehową. Masakra po prostu.

  13. Ludzie ja rozumiem was i jak ktoś przesadza to policja zawsze reaguje, ale często ludzie są upierdliwi i nadwrażliwi i polecam im wybudowanie sobie domu bo dzisiaj na prawdę można w cenie mieszkania, albo taniej wybudować dom. Powodzenia

    • To ja polecam Tobie to samo, wybuduj sobie dom to nie będzie nikt upierdliwy i wrażliwy w sąsiedztwie, najlepiej z dala od ludzi. Pod lasem gdzieś. Wtedy rób co chcesz i sraj pod siebie, nikogo to nie będzie obchodzić.

  14. Właśnie kupiłam swoje pierwsze mieszkanie w bloku. I od razu problem – potrójny. Mieszkam na drugim pietrze, pode mną mieszka stary hippis, który lubi w nocy puszczać wodę, myć się, albo myć jakieś przedmioty w wannie, a także obrabiać metal w swoim mieszkaniu, bo to stanowi źródło jego utrzymania. Nade mną mieszka psychicznie chora kobieta, która ma w zwyczaju nie spać w nocy i chodzić po mieszkaniu, otwierać i zamykać szafki (chyba) lub przesuwać jakieś przedmioty. Nad nią mieszka para słoików, którzy po 22-ej prowadzą ‘normalny tryb życia’, tzn rozmawiają, gotuja, myją naczynia, pan wyprowadza pieska na spacer o 23.30 i zbiega przez 4 piętra na dól w dodatku w butach, które stukają i nic nie obchodzi ich fakt, że wszystkie te odgłosy niosą się tak bardzo, głównie przez system wentylacyjny, że słychać je u mnie, na drugim piętrze i to mimo zatyczek do uszu i poduszki na głowie. Druga próba mojej interwencji u ludzi na 4 pietrze zakończyła się wezwaniem przeze mnie policji, bo sąsiad nie zastosował się do mojej uprzejmej prośby o uszanowanie ciszy nocnej. Do walki ze starym hippisem przyłaczyli się sąsiedzi z parteru i razem wspólnie wystosowaliśmy do niego list, jak również byliśmy we spółdzelni naświetlić sprawę. Mieszkanie kobiety psychicznie chorej jest od wielu miesięcy na sprzedaż, więc liczę na zmianę, oby dobrą.
    Myślę, że należy uformować inicjatywę obywatelską lobbujcą za zmianą prawa w kwestii ciszy nocnej i zaostrzeniu kar za jej nieprzestrzeganie. Należałoby zacząć od tego, by wydobyć samo pojęcie ‘ciszy nocnej’ z oparów niejasności. Każdy wie czym jest cisza, więc wszelkie roztrząsanie kwestii decybeli, robienia winowajców z osób o tzw, ‘wrażliwym śnie’, szukanie dopuszczalnego pułapu hałasu po 22-ej drugiej są nieporozumieniem i podnoszenie takich kwestii jest ośmieszaniem całe sprawy i ludzi, którzy rzeczywiście cierpią z powodu swoich sasiadów. Mieszkanie w bloku wymaga myślenia o innych i ich slusznych prawach, a nie tylko o sobie. Jak na razie wszyscy mamy prawo do niezakłóconego wypoczynku, nikt nie ma natomiast prawa do jego zakłocania i na nic tu wszelkie argumenty szukające usprawiedliwienia winnych łamania ciszy nocnej. Pomiędzy 22 a 6 rano powinno się wyłączać tryb dzienny zupełnie i przejść na tryb nocny. Odnosi się to zarówno do imprez, jak rozmów i brania prysznica. Miernik decybeli na nic się nie przydaje, powinno się po prostu zrozumieć, że każdy dźwięk w nocy, nawet odkładanie szklanki na twardy blat jest szłyszane w sposób szczególnie dotkliwy przez sąsiada za scianą. Dla ludzi widzących coś więcej niż tylko koniuszek swojego nosa takie myślenie nie wymga żadnych ofiar. Wystarczy zwykła ludzka wrażliwość i kultura osobista. Dla tych, którzy są ich pozbawieni powinno sprawę rozwiązywać prawo i to bezwzględnie, inaczej te wszystkie ‘wyjątki’ od reguły zachowania ciszy nocnej stają się same z czasem regułą i chołota zaczyna nadawać ton i wprowadzać swoje chore porządki w większych społecznościach.

    • @Gryf
      Moje pytanie nie jest zaczepką, a jedynie próbą zrozumienia prezentowanego przez Pana toku myślenia.
      Pracuję w systemie 2 zmianowym i co drugi tydzień jestem w domu o 23:00. Czy wg Pana nie powinnam po pracy brać prysznica, robić sobie kolacji i po niej pozmywać? Chodzę też w szpilkach, czy zatem powinnam zdejmować je przed blokiem, żeby nie stukać obcasami na korytarzu? Wiem, że sąsiedzi wszystko widzą i słyszą. Domyślam się też, że może im przeszkadzać moja wieczorna aktywność. Nie chcę popadać w ŻADNĄ ze skrajności, ale mam wrażenie, że pana punkt widzenia leży bardzo na skraju… Zwracam się bezpośrednio do Pana ze względu na kulturę pańskiej wypowiedzi.

      • Prysznic trwa 3-5 minut i o godz. 23 pewnie nikomu nie przeszkadza, co do kolacji, to przy tym nie robi się w ogóle hałasu, a poza tym można ją przygotować przed wyjściem na 2 zmianę. Co do zmywania, to można to odłożyć do rana i nikomu “włos z głowy nie spadnie”.

      • A, co do szpilek, to można w nich przejść te parę kroków nie hałasując przeraźliwie. Drugi sposób – nie wracać z pracy w szpilkach, bo to nie ma w nocy sensu, żeby w nich chodzić. Wystarczy chcieć i tyle.

      • Jeśli nie chce się Pani zachowywać kulturalnie, to proponuję kupić dom gdzieś za miastem. Tam nie będzie Pani zakłócać snu kilkudziesięciu osobom.

    • Wiem coś na temat zakłócania ciszy nocnej, ponieważ obok mam sąsiadów, którzy urządzają imprezy alkoholowe na balkonie. Wrzaski, rozmowy, przekrzykiwanie się i dzikie niekontrolowane wybuchy śmiechu są normą. Zbierze sie taka patologia i za nic mają jakiekolwiek zasady. Najgorsze w tym wszystim jest to, że nikt z tym nic nie robi. Wszystkim przeszkadzają te wrzaski, ale nikt oprócz mnie nie chce wychylać. W Polsce jest przyzwolenie na patologiczne zachowania i dopóki nie zmienimy swojego myślenia to bedziemy cierpieć przez takie chamowo.

    • Najlepiej by było zbudować takie getto że ścianami dźwiękoszczelne i zakwatetować osobników ze zgłoszeń przymusowo coś jak socjal tylko by musieli płacić za mieszkania normalnie.A mieszkania jeśli własnościowe to na licytację wystawiać. I za każde zakłócanie ciszy mandat. A nie po kilka razy zgłoszenie i tekst proszę się uciszyć. Bo to , to robią sąsiedzi i również bezskutecznie. Policja i Straż powinny mandaty wprowadzić i tyle tak jak za przekroczenie przepisów drogowych. Prosty przejrzysty taryfikator.

  15. Przezywam gehenne…Nade mna na ostatnim pietrze mieszka rodzina.
    Kazdej nocy rozlega sie taki huk, że wraz z mezem zrywany sie na rowne nogi
    i juz po spaniu…Nie wiadomo, co ten łomot powoduje, czy przewalony fotel przy wstawaniu do toalety, czy jakis stolik…czy coś innego… Śpimy codzien po 2, 3 ,4 godziny, zaleznie o ktorej
    rozlegnie sie przerazliwy stuk…
    Prosiliśmy grzecznie juz chyba ze 30 razy, bo to trwa od lat…bez rezultatu…co robić?
    To sa prości ludzie, boje sie, ze jak zglosze na policje, to bedą jeszcze gorzej mścić sie, tak ma prostactwo.

  16. Hmmm.. A Ja odniosę się do tego tematu z drugiej strony. W moim mniemaniu nie jestem osobą uciążliwa. Nie imprezuje, nie słucham głośno muzyki,tv i innych, żyję normalnie. Od 2 tygodni mieszkam w nowym miejscu i mam dość nerwową sąsiadkę sąsiadkę. Spróbuje opisać co jest: Jakiś czas temu około 21:00 brat upuścił butelkę z octem i się rozbiła – pech od razu walenie w ścian, tydzień później wracam do domu około 23ej wchodzę do mieszkania z żoną rozmawiamy normalnym głosem nie szeptem jednak nie podniesionym i walenie w ścianę. Och zapomniałem dopisać włączyłem ekspres by się napić kawy. Dziś podobna sytuacja włączam ekspres 22:30 rozmawiam z żoną ( rozmowa max 45sek) walenie w ścianę. Wiem jest cisza nocna. jednak nie oznacza to, że muszę szeptać i chodzić na palcach. Wiem, że to subiektywna opinia ale uważam, że nie jestem głośno. A sąsiadka próbuje mnie ustawić. Dla zobrazowania sytuacji: w korytarzu mojego mieszkania jest ściana za którą sąsiadka ma korytarz. Wierzcie mi, że jak zamknę drzwi od pokoju to nie słyszę co się dzieje w kuchni za ścianą w moim mieszkaniu. Więc coś jest dla mnie nie tak!Fakt wszyscy mieszkańcy w bloku są nowi nie wszyscy umeblowani ja również czekam na szafę która wygłuszy ścianę w korytarzu. Jednak na litość Boską mieszkamy w bloku tu po prostu czasem coś słychać i trzeba mieć tego świadomość. Idąc tokiem myślenia ciszy nocnej wstając rano do pracy nie powinienem brać prysznica . Woda wali o brodzik ogólnie robi się głośniej. Nigdy nie miałem zatargów z sąsiadami ale sobie nie pozwolę. Za pół roku na świat przyjdzie moje dziecko i co jak będzie płakać w nocy to będzie walenie do ściany ? Taki jest urok mieszkania wspólnie i co innego jest darcie ryja, imprezy a co innego normalne życie. Czasem może zdarzyć się że coś spadnie rozbije za hałasuje ale to są chwile fakt może to kogoś obudzić jednak to się dzieje. Mocno zastanawiam się gdzie jest granica.

    • Mam ten sam problem! Sąsiadce przeszkadza każdy dźwięk ż mojego mieszkania. Mam małe dziecko więc o imprezowaniu nie ma mowy. Nie sluchamy głośno muzyki, nie krzyczyny. nikt nas nie odwiedza wieczorami. Dziecko grzeczne, placze bardzo rzadko. Jednak sasiadka codziennie po godz 22 puka nam w ķaloryfer.bo jej zdaniem halasujemy. Obwinia nas za swoje choroby i nerwicę. Proponowałem jej,by brała tabletki nasenne skoro taka wrazliwa na dźwięki.
      Byłam raz ż czekoladkami ja przepraszać, bo naprawdę chcę żyć dobrze ż sąsiadami ale teraz,gdy mówimy szeptem,dziecko nosimy na rękach po 22 lub sadzimy na macie,żeby nie halasowalo, a mimo to sąsiadka się skarży,To już czuję się z tym źle i naprawdę myślę o zgłoszeniu nękania..