Zakłócanie ciszy nocnej

224
354855

Zakłócanie ciszy nocnej jest czynem zabronionym opisanym w Kodeksie wykroczeń. Statystki prowadzone przez Policję wskazują właśnie na zakłócanie ciszy nocnej, jako główny powód nocnych interwencji funkcjonariuszy Policji i Straży Miejskiej.

Podstawa prawna

Pojęcie „ciszy nocnej” jest nazwą używaną potocznie, próżno jej szukać w polskim prawie. Podstawa prawna do podjęcia interwencji we wskazanej sytuacji została uregulowana w Kodeksie wykroczeń.

Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń

Art. 51 § 1 Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Wskazany przepis nie dotyczy tzw. naruszenia ciszy nocnej, a jedynie zakłócenia spoczynku nocnego za pomocą krzyku, hałasu, alarmu bądź innego wybryku.

W pierwszej kolejności należy wyjaśnić co ustawodawca rozumie pod pojęciem zakłócenia. Jak wyjaśnia się w piśmiennictwie, chodzi o zachowanie wywołujące gdzieś niepokój, zamieszanie naruszające ustalony porządek, normy współżycia społecznego czy też naturalny bieg spraw, co w efekcie powoduje oburzenie, podenerwowanie lub zgorszenie.

Czym jest spoczynek nocny z art. 51 k.w.

Zagadnienie to rozwinięto w piśmiennictwie, z którego wynika, że przez spoczynek nocny należy rozumieć czas przeznaczony na odpoczynek nocny, który zwyczajowo przyjmuje się na godziny 22:00 do 6:00 rano. Słowo “zwyczajowo” w kontekście powyższego zdania ma charakter kluczowy, gdyż wbrew błędnym przekonaniom czas pomiędzy godzinami 22:00 a 6:00 nie jest unormowany w polskim systemie prawnym jako tzw. cisza nocna. Jest to prawo zwyczajowe, respektowane przez doktrynę oraz władzę sądowniczą.

Warto zaznaczyć, że pojęcie spoczynku nocnego może mieć zupełnie inne znaczenie od wskazanego wyżej np. ze względu na miejscowe prawo zwyczajowe, zarządzenie właściwego organu, ustalenia wspólnoty mieszkaniowej, zarządu uzdrowiska czy osoby uprawnionej, którą może być dyrektora szpitala.

Wybryk jako przyczyna zakłócania ciszy nocnej

Przybliżenia wymaga również pojęcie wybryku, który to wybryk jest przyczyną zakłcenia spokoju, porządku publicznego, czy też spoczynku nocnego. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 grudnia 1992 roku (sygn. akt III KRN 189/92) jest to zachowanie jakiego w konkretnych okolicznościach, czasie, miejscu i otoczeniu ze względu na przyjęte normy ludzkiego współżycia nie należy się spodziewać.

Przykłady zakłócania ciszy nocnej

Powodem większości zgłoszeń w sprawie naruszania ciszy nocnej są oczywiście imprezy, ale wypełnienie znamion w/w czynu może nastąpić także w zupełnie błahych sytuacjach życia codziennego jak np.; głośne oglądanie telewizji, słuchanie muzyki czy przeciągnięcie prac remontowych do późnych godzin nocnych. Nieistotne jest czy osoba pokrzywdzona śpi czy też nie, formę wypoczynku każdy indywidualnie dostosowuje do swoich potrzeb, istotne jest więc samo naruszenie prawa do odpoczynku.

Uprawnienia poszkodowanych

Zgłoszenie naruszenia tzw. ciszy nocnej obliguje Policję oraz Straż Miejską do podjęcia interwencji. Reakcja przybyłych na miejsce funkcjonariuszy zależy jednak od sytuacji, którą zastaną na miejscu. Częstokroć jeśli naruszenie zdarza się po raz pierwszy, funkcjonariusze poprzestają na pouczeniu oraz prośbie o zachowanie zgodne z przyjętymi normami.

Powtarzające się wykroczenie, często połączone z agresją bądź awanturą może skutkować ukaraniem w postaci mandatu, bądź skierowaniem wniosku do sądu o ukaranie (także w przypadku odmowy przyjęcia mandatu). Skierowanie wniosku do sądu i ewentualne skazanie zakończy się karą grzywny, ograniczenia wolności bądź nawet aresztu. Praktyka wskazuje, że kara zasądzona wyrokiem równa się kwocie nieprzyjętego mandatu, powiększonej o koszty postępowania, oczywiście nie jest to jednak reguła.

W sytuacji niewątpliwego zakłócenia spoczynku nocnego najrozsądniej jest przyjąć mandat, gdyż z reguły nie jest wysoki, a ewentualne koszty postępowania mogą być wyższe od samej grzywny.

Osoby poszkodowane przez lokatorów zakłócających ciszę nocną, mogą zawiadomić Policję lub Straż Miejską zarówno telefoniczne jak i pisemnie. Czasem forma pisemna może dać lepszy efekt.

Uprawnienia członków wspólnoty mieszkaniowej

W skrajnych, poważnych przypadkach, jeśli ciszę nocną zakłóca osoba w lokalu, w ramach wspólnoty mieszkaniowej, musi liczyć się z wykorzystaniem przez wspólnotę art. 16 Ustawy o własności lokali. Zgodnie z nim, możliwa jest przymusowa sprzedaż lokalu należącego do właściciela, który narusza prawa innych właścicieli lokali.

Ustawa z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali

Art. 16. 1. Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.
2. Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.

Pomoc prawna

Potrzebujesz porady prawnej lub innego rodzaju pomocy prawnej? Skorzystaj z formularza kontaktowego. W ciągu kilku godzin skontaktuje się z Tobą jeden z naszych prawników. Zapewniamy bezpieczeństwo Twoich danych osobowych i bezpłatne, wstępne informacje o możliwościach pomocy w Twojej sprawie.

Źródło obrazu: Wikipedia. Autor: Lionelleo (Lionel Leo).

224 KOMENTARZE

  1. Witam. Mieszkam to, gdzie się urodziłam. 19 lat temu mieszkanie nade mną zostało kupione przez ludzi niewiele starszych ode mnie i mojego męża. Mieli wtedy malego synka. Synek obecnie ma 20 lat i urządza sobie nocne schadzki w piwnicy. Prawie codziennie, lub schodzi do piwnicy sam, na kilka minut. Bierze coś z piwnicy, wychodzi i odjeżdża a po pół h wraca i znów wchodzi do piwnicy na kilka minut, zamyka i idzie do góry. Zawsze ma to miejsce w nocy po 23-00. Pech polega na tym, że ich piwnica jest centralnie pod pokojem, w którym śpię. Budownictwo z lat 50-tych ubiegłego wieku ma to do siebie, że wszystko tu słychać. Budzą mnie codziennie około północy. Z mężem podejrzewamy, że młodzieniec handluje czymś zakazanym. Podjeżdżają do niego na chwilę “koledzy”, schodzą do niego i po kilku minutach wychodzą. Nie dzwoniłam na policję, bo nie zdążyliby przyjechać. Są to tzw. szybkie akcje. Młodzi zdążają jednak obudzić całą naszą rodzinę. Co można zrobić z taką sytuacją? Dodatkowo oni mieszkają nad nami, zachowują się tragicznie, jakby cały blok należał do nich. Tłuczenie schabowych każdego dnia, często po 22 w ilości dla całego pułku wojska polskiego, odkurzanie, prysznice ciągnące się godzinami po 1 w nocy (jak młody wraca z piwnicy) to już norma. Mają też 14-letnią córkę, która od małego wyje, bo brat jej dokucza. A ze złości trzaska drzwiami między pokojami, otwiera i trzaska i tak potrafi pół h otwierać i trzaskać… lub siada przy biurku i tupie w podłogę. Matka wieszając pranie robi to tak, że zasłania nam okna. Obecnie jest sama, mąż wziął z nią rozwód, pani mocno rozrywkowa. Szpilki po 23, imprezy do 3 intensywne, głośne, hahaha hihihihi nie da się tu mieszkać. Kilka x wezwałam policję gdy w nocy imprezowali a my mieliśmy malutkie dziecko. Ucichło na 10 minut… Tacy ludzie nie powinni mieszkać w bloku. Przyszli ze wsi i się odnaleźć nie mogą. Prośby o spokój w nocy nie przynoszą efektów.

  2. Boże co za czasy.. Wszystko wszystkim przeszkadza.. Chcecie ciszy to kupcie chatę na wsi a nie mieszkanie w bloku. Polecam też korki do uszu i wrzucenie na luz

    • Chcesz hałasować w nocy? Nie musieć liczyć się z sąsiadami? Kup chatę na odludziu, a nie mieszkanie w budynku wielorodzinnym. Polecam też słuchawki do nocnego oglądania telewizji i słuchania muzyki, albo wyłożenie mieszkania korkiem i zapoznanie się z zasadami współżycia społecznego.

    • Chata na wsi wśród lasów i rzek ma to do siebie, ze zwierzęta tez trzeba szanować i wbrew temu co tobie się wydaje na wsi w lesie tez nie można robić wszystkiego. Nie wiem skąd się biorą tak ograniczeni ludzie jak ty….

    • Będziesz kiedyś wstawać do pracy o 4 lub będziesz mieć małe dziecko, które nie może spać, to zrozumiesz o czym tu mowa.

  3. Mój syn pracuje na zmiany.Dwa tygodnie w miesiącu ma zmianę dzienną (cztery dni w tygodniu).Rano ok.3-ej,przed wyjściem,myje głowę.Nie wiem,ile to trwa -5,może 10 min?My z mężem nie słyszymy,nie budzimy się,natomiast sąsiad ma o to wielkie pretensje.Twierdzi,że budzi się wraz z dziewczyną bo tak straszny to hałas,że potem nie mogą zasnąć itd.Pokusił się nawet o zmierzenie natężenia tego dźwięku,który w momencie puszczania wody wynosi 47-48 dB.Pisze pisma,gdzie się da-do developera,do zarządcy nieruchomości…Czy jego pretensje są słuszne,czy rzeczywiście jest to zakazane albo może jest to wykroczenie?Nadmienię,że u nas w sypialni również słychać,kiedy tenże sąsiad bierze prysznic oraz załatwia potrzeby fizjologiczne w godzinach kiedy obowiązuje już cisza nocna..Podchodzimy jednak do tego w ten sposób,ze w bloku takie odgłosy są naturalne i nie ma o co mieć pretensji.Pozdrawiam.

    • Nie, hałasy o 3 nad ranem nie są naturalne i jeśli sąsiad skarży się, że szum wody wytrąca go za snu, to chyba nie z upodobania do robienia innym pod górkę. Wypada przyjąć to do wiadomości i dostosować swoje zwyczaje do zasad współżycia społecznego. Uniemożliwianie innym odpoczynku to tortura. Są kraje, w których w określonych godzinach w budynkach wielorodzinnych nie można spuścić nawet wody w toalecie, a co dopiero mówić o nocnych kąpielach. Szybki prysznic w celach higienicznych to kwestia minuty, mozna zmniejszyć strumień wody, to pomoże ograniczyć hałas. Nocą kiedy nie ma innych dźwięków w tle, wszystko słychać o wiele mocniej. To chyba oczywiste? Nie rozumiem Państwa uporu w tej sprawie.

      • Blok to blok. Na luksusy trzeba sobie zapracować i wybudowac/kupić sobie dom w wybranym miejscu. Tez miałem sąsiada któremu przeszkadzało korzystanie moje z piwnicy i przegrał w sądzie.

      • Są kraje w których nie można spuścić wody w toalecie ? To pani Miko proszę się wyprowadzić do Szwajcarii ! Tam prawo jest przestrzegane a nękanie ciągłym donoszenie na policję mocno wyolbrzymionych faktów KARANE!

  4. Witam, od dobrych czterech miesięcy sąsiedzi mieszkający nademną po godzinnie 22 oglądają jakieś filmy. Raz to w jednym raz to w drugim pokoju, tak że słychać u mnie w mieszkaniu w dwóch pomieszczeniach. Rozumiem oglądanie tv, ale słychać lektora i muzykę jaka jest tam grana. Czy to normalne ?? Byłam u nich parę razy i najwidoczniej nie potrafią przyjąć do rozumu, że nie da się spać (nie mówię tu o 22, ale o 24-1 w nocy). Dzwoniłam na Straż Miejską, też nie poskutkowało. Czy mam zawracać głowę policji, czy może jest jakieś inne rozwiązanie? Byłabym wdzięczna za jakieś sugestie, podpowiedzi.

    • Kupiłam mieszkanie i już po kilku dniach wiedziałam dlaczego poprzedni właściciel szybko je sprzedał. Z mieszkania nade mną dochodzą hałasy typowo przemysłowe: uderzenia, ostry metaliczny dźwięk, odgłosy urządzenia. I tak przez kilka godzin dziennie, kilka dni w tygodniu, o różnych porach, również w nocy. Na zwróconą uwagę reakcją jest ordynarny krzyk. Na przyjazd policji krzyk i zaprzeczanie. Zarządca nie reaguje. Wskutek obciążenia stropu doszło u mnie do uszkodzenia sufitu. Dostałam odszkodowanie, poinformowałam sąsiada z góry i zarządcę na piśmie. Sąsiad odpisał, że go zastraszam. Zarządca nie reaguje wogóle. A sąsiad dalej robi swoje- obrabia metal. Problem tkwi w braku szybkiej reakcji na takie zachowania. Osoba pokrzywdzona zostaje sama z problemem. I sprzedaż mieszkania okazuje się najszybszym i najprostszym rozwiązaniem. Ale jakże niesprawiedliwym.

  5. Co zrobić z upierdliwym sąsiadem-co zaczyna być aktywny po 22 -oczywiscie cisza nocna i tak do 2 w nocy-
    Stuka- puka -drzewo rąbie – Jak.mu wrócisz uwagę to jeszcze powie że to nie on-no kuzwa nikt inny tu nie mieszka.
    Ma dzieci mała i też hałasaują – bo do południa śpią A później jakby dzień sobie zrobili i mówię i nic na nich nie działa -hmm czyżby była potrzebna interwencja służb

  6. Są różne przegięcia. Z jednej strony są rzeczywiste zakłocenia spokoju, takie jak nocne imprezy, remonty, krzyki, głośna muzyka, walenie drzwiami, puszczanie fajerwerków itp. Które zachowania uważam, ze trzeba tępić i jeśli upominanie nie pomaga, to walczyć z pomocą policji i sądów. Z drugiej strony są tacy ludzie, którzy myślą, że jak oni kładą się spać o 22, to cały świat ma przestać oddychać. Bo jeden z drugim egoistyczny pępek świata tak sobie wymyślił. Co ciekawe, tak strasznie niby komus z wyżej komentujących sąsiedzi przeszkadzają, bo śmią żyć po 22, a o najprostszej opcji – kupnie stoperów – to wielmoża nawet nie pomyślał. Woli nękać policją i zachowywać sie jak szuja. A może nie każdy uśnie o 22, pomyślał jeden z drugim?? To co ma taki ktoś zrobić, męczyć się w łóżku, gdzie nie zaśnie, przewracać się w łóżku codziennie po x godzin? I nawet nie ma prawa się herbaty napić, czy z własnego wc skorzystać? Bo jakiś sąsiad akurat cierpi na bezsenność i każdy szmer go budzi (jakoś innych takie coś nie budzi, ciekawe, prawda?). A może ktos pracuje w nocy i co, ma się zwolnić z pracy, bo sąsiad jest nienormalny i mu przeszkadza, że ktoś przejdzie po klatce, czy po własnym mieszkaniu, a nie przefrunie? Tego typu przewrażliwionym osobom życzę, żeby dla odzyskania zdrowego patrzenia na świat trafili kiedyś na osobę rzeczywiście zakłócającą ciszę nocną – wrzeszczącą, imprezującą itp. Od razu by się w główkach poukładało i by zobaczyli co to jest zakłócanie ciszy, a co nim nie jest. Poza tym bezsenność się leczy, trzeba iść do lekarza po odpowiednie medykamenty i co się okaże – nagle “te okropne hałasy” to tylko jakiś cichy, stłumiony dźwięk, który zdrowej osobie w niczym nie przeszkadza. Czasem też psycholog może pomóc. Bo nie jest to zdrowa wizja świata, oczekiwanie, że wszystko ma się kręcić wokół “księcia”, czy “księżniczki”. A jak inni jednak nie chcą skakać wokoło takiej jednostki niczym marionetki i spełniać jej rozkazów, to wychodzi prawdziwe oblicze – człowieka pełnego jadu i egoisty, który myśli, że ma prawo rozkazywać ludziom co i kiedy mają robić. Tak że pamiętajcie, to że wy wtedy a wtedy idziecie spać, to inni bynajmniej nie muszą o tej samej porze i nie mają takiego obowiązku. W konstytucji mamy zagwarantowaną wolność przemieszczania się i nikt nie musi być ani więźniem we własnym mieszkaniu w godzinach nocnych, ani tym bardziej więźniem we własnym łóżku. Ludzie, którzy myślą, że z powodu, że oni śpią, to inni już nie mają prawa do normalnego i spokojnego (podkreślam) życia, nadają się do poważnego leczenia psychologicznego, a może nawet psychiatrycznego w cięższych przypadkach.
    A ogólnie temat pokazuje, że jak zwykle w życiu najlepszy jest we wszystkim złoty środek.

    • Powiedz to mojej sąsiadce, która już w dniu wprowadzenia przyszła do mnie i powiedziała, że za głośno chodzę jej nad głową. Kiedy odmówiłam spania o 22, bo nie uważam za zasadne żeby obca, samotna, znudzona emerytka decydowała co i o której mam robić, zaczęła stukać w rury i sufit od 5 rano, włączać głośno tv i radio podczas ciszy nocnej – trwa to ponad rok. Pracuję kilkanaście godzin w ciągu dnia i jestem w tym mieszkaniu głównie po to, żeby się wyspać, a i tego nie mogę, bo wariatka mnie ciągle budzi. Najbardziej nasila się to w sobotę rano – przypuszczam, że nie wie, iż pracuję także w weekendy i w swojej złośliwości robi wszystko żebym nie pospała chociaż do 7:00 w wolny dzień. Wsparcia w sąsiadach nie ma, już się przyzwyczaili, bo kobieta mieszka tu od 50 lat.
      Świadków pewnie też nie – mieszkam sama w mieszkaniu i sama na piętrze.
      Dyktafon nie zawsze wyłapuje to, jak głośno jest w rzeczywistości.
      Waham się dzwonić na policję, bo albo zdąży się skończyć cisza nocna nim przyjadą, albo ona w porę przestanie hałasować.
      Gościom każę chodzić na palcach i przypominam o cichym mówieniu – paranoja.
      Pomocy.

      • Moja sąsiadka z dołu po wprowadzeniu zrobiła 2 miesięczny remont. Nawierciła chyba ze sto dziur (beton, wielka płyta)pod sufit podwieszany, a potem zaczęła nas nachodzić i wzywać policję bo słyszy nasze kroki w tym swoim pudle rezonansowym zwanym salonem. Jak zmieniliśmy kapcie, to skarżyła się, że słyszy stuknięcie rozkładanej sofy. Jak zaczęliśmy rozkładać przed 22, to zaczęły jej przeszkadzać wnuki przychodzące od czasu do czasu i tylko w dzień. A najbardziej wkurzyła ją nasza Wigilia (do 21.30) bo śpiewaliśmy kolędy (nie fałszujemy;) Czy mam szanse wyegzekwować też własne prawa do SPOKOJNEGO I NORMALNEGO życia rodzinnego czy będę do końca życia spełniać wymagania roszczeniowej sąsiadki ?

    • Jeśli sąsiad Oliwii ogląda TV po 22, to wg. mnie złoty środek to użycie słuchawek przez niego, a nie użycie stoperów przez Oliwię.

      • Szanowny Panie, jak ja bym chciał, żebyś Pan był moim sąsiadem. Gdzie jeszcze tacy ludzie się rodzą? Niestety u mnie chamstwo i arogancja. Po kolejnej głośnej całonocnej imprezie do 9.00 rano jeszcze pretensje. Zamiast przeprosin i zwykłego ludzkiego “przepraszam” wyłącznie roszczeniowa postawa. Stosowanie dobrych manier, w szczególności u młodych ludzi, w tych czasach graniczy z cudem, to jak znaleźć Św. Graala. Podziękujcie pseudo psychologom za bezstresowe wychowanie, psia jego mać! Jednak dziś coś we mnie pękło, w nocy zacząłem czytać w necie różne artykuły związane z tego typu problemami i bardzo pozytywnie byłem zaskoczony, że można domagać się odszkodowania za niemożność wypoczynku, stres, leki (nadciśnienie, problemy krążeniowe), a nawet utracone korzyści, jeśli notorycznie ktoś zbyt głośno się zachowuje, a pracujemy w domu lub zdalnie, a np. jakiś projekt nie możemy ukończyć na czas, bo nam imprezy huczne uniemożliwiają skupienie uwagi. Jestem nawet umówiony z prawnikiem, który miał już takie przypadki. W ogromnej większości, jeśli wina jest bezsporna, tzn. poziom hałasu jest zbyt wysoki, sądy zasądzają na korzyść powodów, i to czasami niemałe kwoty. Raz nawet 30 tys. plus koszty sądowe. Tylko tam to specjalne laboratorium pomiaru akustyki pomieszczeń powód wynajął, co nie było tanią usługą, ale po wygranym procesie, te koszty sąd pozwanemu nakazał zwrócić, tak więc uciążliwy natręt i egoista, socjopata nie potrafiący ogarnąć rozumem dobrosąsiedzkich stosunków społecznych, był niemile zaskoczony, jak musiał bulić niemałe sumki. Może i mi będzie wreszcie dane zaznać spokoju we własnym mieszkaniu, na które długo i ciężko pracowałem i nadal pracuję, w przeciwieństwie do nygusa, który otrzymał je po babce i tak zapuścił chlejus jeden, że ja bym tam zwierzętom zabronił wchodzić, żeby jakiegoś syfu nie złapały. Troglodyta pitolony.

  7. Mam sąsiadkę. Okno w okno na wnęce budynku. Gdyby sąsiadka, młoda, rozmawiałaby przez telefon normalnie, to nie byłoby problemu. Ale są i to dwa. Pierwszy jes taki, że sąsiadka DRZE JAPE do telefonu tak, że słyszę każde słowo, dźwięk odbija się też od ścian bo to róg-wnęka budynku. Do tego rozmawia na głośnomówiącym. Problem drugi jest taki, że ulubione godziny na wydzieranie się dwóch stron do słuchawki to między 23:30 a 3:00. Kilka razy w tygodniu. Nie wspomnę o bogatym języku, którego używa. Zasób słów jest bardzo ekspresyjny. 3 na 5 słów w zdaniu to przekleństwa
    Czy jest coś, co mogę z tym zrobić? Upomnienia sąsiedzkie nie działają. Po prostu nawet nie otwiera drzwi, chociaż słyszę, że do nich podchodzi a na upomnienia z okna nawet nie zwraca uwagi.

  8. Są dwie strony medalu, rozumiem, że pijackie wrzaski i głośna muzyka są uzasadnionym powodem wzywania policji. U mnie sytuacja wygląda tak, że mieszkam w domu jednorodzinnym, działka ok. 4tys metrów kwadratowych, dwa razy do roku robię grilla i zapraszam znajomych. Nie puszczamy muzyki tylko brat gra na gitarze akustycznej, towarzystwo na poziomie więc nie słychać wulgaryzmów i ,,darcia mordy”. Zawsze ktoś z mojej (niestety) rodziny mieszkającej po sąsiedzku dzwoni wtedy na policję. Nie podejdzie, nic nie powie tylko dzwoni na policję. Efekt jest taki, że mając domek jednorodzinny i działkę nie mogę w spokoju zorganizować grilla czy innego przyjęcia na powietrzu. Teren jest ,,zielony”, nie ma takiej sytuacji, że jest bezpośrednia ekspozycja na hałas. Po prostu słychać stłumione dźwięki rozmawiających ludzi lub dźwięk gitary. Grille odbywają się w weekend a większość tej zgłaszającej rodzinki obok jest i tak bezrobotna. Także można używać policji do nękania ludzi i rozważam zebranie dowodów, badań natężenia dźwięku, nagrań i skierowanie sprawy do sądu za nękanie i naruszenie mojego prawa do wypoczynku.

  9. Niestety sąsiedzi żule lub studenci to tragedia dla sąsiadów. Ja mam sąsiadów studentów bo mieszkania obok są często wyjmowane, to jest po prostu tragedia – libacja, hałas muzyczny i krzyków noc w noc przez całą noc. Takie ludzie nie szanują innych.

    • Dokładnie mamy ten sam problem. Aż trudno uwierzyć że to niby nasza przyszłość!!! Zachowują się jak bydło!!! Cały weekend chleją, dra się, latają po schodach jak stado baranów!!! Kto ich chowa!!! Przecież ci rodzice powinni się wstydzić za takie zachowanie ich dzieci!!! Nie obchodzi ich że mieszkają starsi ludzie, niektórzy poważnie chorzy. A policja!!!?? To śmiech na sali. Przyjadą popukają w drzwi głowami pokręcą i tyle ich interwencji. Za co płacimy do cholery podatki!!??

    • Ten pan ma rację!!! Studenci zachowują się jak bydło!! Mamy przykład naszej kamienicy. Od kiedy się wprowadzili, bez przerwy pijaństwo, latanie całą noc po klatce rozbite szkło itd. Kto was chował do cholery!!!??